Browsed by
Miesiąc: Sierpień 2018

image_pdfimage_print
Groszkowiec Hanny Greń

Groszkowiec Hanny Greń

Witajcie czytelnicy :)

Dzisiaj do naszej kuchni zawitała znana i lubiana pisarka, Hanna Greń. Witamy Cię Haniu serdecznie i zapraszamy do garów :)

Ale najpierw parę słów o naszym dzisiejszym gościu.

Hanna Greń urodzona 08.01.1959 w Wiśle

Absolwentka Akademii Ekonomicznej w Katowicach, całe życie zawodowe związała z księgowością. Przez ostatnie dwadzieścia lat pracy zawodowej prowadziła własne biuro rachunkowe.

Miłośniczka literatury kryminalnej i SF, w ostatnich latach odkryła piękno polickich powieści obyczajowych.

kolaż1

Autorka powieści:

Dylogia obyczajowa z wątkiem kryminalnym – „Polowanie na Pliszkę”

  1. Jak kamień w wodę
  2. Światełko w tunelu

Cykl kryminalny w wątkiem obyczajowym – „W Trójkącie Beskidzkim”

  1. Uśpione królowe
  2. Cynamonowe dziewczyny
  3. Wilcze kobiety
  4. Popielate laleczki (premiera 18 września 2018)

„Mam chusteczkę haftowaną” czyli pierwsza część nowego cyklu kryminalno-obyczajowego, która ukaże się w październiku 2018

Prowadzi bloga książkowego „Książkolubna”stronę autorską, oraz grupę zrzeszającą fanów autorki o nazwie „Kryminalny kącik Hanny Greń”.

kolaz2

A teraz oddajemy głos naszemu gościowi :)

Gotować nauczyłam się bardzo wcześnie i mając dwanaście lat, bez większych kłopotów mogłam ugotować obiad z dwóch dań. Bez deseru, gdyż pod tym względem los poskąpił mi talentu.

Jestem właściwie samoukiem. Mama nie znosiła gotowania i ograniczała swoją działalność na tym polu do kilku najprostszych potraw, nie miałam więc skąd czerpać wzorców. Podpatrywałam zatem innych i eksperymentowałam, nie zawsze szczęśliwie. Rodzina do dziś pamięta kotlety mielone, których nawet pies nie chciał jeść. Ale poza nielicznymi wpadkami na ogół odnoszę sukcesy. Wnioskuję tak po tym, że wszyscy nadal żyją, co więcej, robią wszystko, żeby załapać się na obiad u Greniów.

 

Jedną z moich sztandarowych potraw jest „groszkowiec”. Powstał w czasach, gdy na sklepowych półkach królowały towary wyłącznie podstawowe, a o pomidorach czy papryce w sezonie zimowym nawet nie było co marzyć.

Przepis, który prezentuję, jest już zmodyfikowany w stosunku do pierwotnego, w którym w ogóle  nie występowały pomidory i świeża papryka.

Składniki:

50 dg cebuli

duża papryka czerwona

1 puszka pomidorów 400g (najlepiej krojonych) lub 30 dg pomidorów świeżych

1 puszka groszku 400g

20 dg kiełbasy cienkiej (toruńska, podwawelska), 20 dg boczku wędzonego (w wersji wegetariańskiej można wędlinę zastąpić pieczarkami)

koncentrat pomidorowy 70g

olej

przyprawy: sół, vegetta, papryka ostra, papryka słodka, papryka chili

 

Cebulę kroimy na półtalarki, paprykę w kostkę. Wkładamy do dużego garnka, zalewamy wodą, dodajemy pół łyżeczki soli i pół łyżeczki vegetty. Gotujemy do momentu, gdy cebula zrobi się szklista. W tym czasie można zająć się wędliną.

Kiełbasę i boczek kroimy w kostkę i podsmażamy na odrobinie oleju. Następnie dodajemy do cebuli i papryki, starając się jak najbardziej odsączyć tłuszcz. Dodajemy pomidory i gotujemy około 10 minut.

Wszystko już się ugotowało i wizualnie zaczyna przypominać produkt finalny. Nadszedł czas na dodanie groszku, którego nie odsączmy po otwarciu puszki, lecz dodajemy razem z wodą. Gdy całość się zagotuje, doprawiamy papryką w proszku i solą.

Potrawa powinna mieć smak lekko słodkawy, a przy tym mocno pikantny. Oczywiście nie jest to obowiązkowe i dla bardziej delikatnych podniebień można przygotować wersję light, dodając mniej papryki chili lub całkiem z niej rezygnując.

 

Potrawę można przygotować dzień wcześniej, można też ją zamrażać. Przyznam, że bardziej smakuje mi taka „przegryziona”, niż przyrządzona w dniu spożycia.

 

Życzę smacznego.

SAMSUNG DIGITAL CAMERA

 

 

Ogórki kiszone bez wody

Ogórki kiszone bez wody

final1

Zapewne pamiętacie iście rewolucyjny patent na ogórki małosolne bez wody, który jakiś czas temu zelektryzował internet.  Nie mogłam wtedy uwierzyć, że to możliwe, zatem zaintrygowana pognałam do warzywniaka, żeby jak najszybciej sprawdzić czy to prawda. Podobnie było dziś, kiedy to stojąc z sąsiadką po dwóch stronach płotu komentowałyśmy nasze tegoroczne uprawy. I tak od słowa do słowa, sprzedała nieznany mi dotąd patent na kiszenie ogórków. Właśnie bez wody. Zrobiłam wielkie oczy i chyba spojrzałam na nią jak na wariatkę, bo od razu pobiegła do piwnicy i na dowód sprezentowała mi słoiczek.

Wyszła mi z tego najlepsza ogórkowa świata!

produkty

Składniki:

– kilka jędrnych, świeżych ogórków (im bardziej kolczaste, tym lepsze)

– kilka obranych ząbków czosnku

– świeży koperek

– sól

– opcjonalnie gorczyca do Swojski Wyrób

Jako że nie dodajemy wody, a ogórki w czymś pływać muszą, zatem starannie obieramy je skórki, by swobodnie wypuściły sok. Co dziwne, oddadzą z siebie tyle płynu, że praktycznie zakryje całość.

Kroimy je drobno w kostkę, na plasterki lub byle jak :) Czynność staramy się wykonać jak najszybciej, bo ogórki od razu puszczają sok. Dosłownie aż kapie spod noża. Dodajemy szczyptę posiekanego koperku, gorczycy, solimy wg uznania i szybko wsadzamy do słoików. Na wierzchu układamy po 1-2 ząbki czosnku. I tyle. Chciałam mieć porcje „zupowe”, więc tym razem wybrałam nieduże słoiczki.

I teraz najlepsze…

Nie zakręcamy słoików!

Zakrętki mają być w miarę luźno (tak, żeby się tylko trzymały na miejscu). Następnie odstawiamy słoiki na 2-3 dni, do czasu aż zawartość zacznie „buzować”, dokręcamy wtedy zakrętki na maksa, odstawiamy do spiżarni i zapominamy o temacie.

Oczywiście do następnej ogórkowej :)

Moją ugotowałam wg tego przepisu  na zupę krem z zielonych ogórków, tylko że tym razem użyłam dużo mniej ogórków surowych i nie zawahałam się użyć zawartości słoika od mojej sąsiadki.

Niebo w gębie!

Przysięgam!

final2