Browsed by
Dzień: 22 grudnia 2018

image_pdfimage_print
Dziesięć przykazań świątecznych

Dziesięć przykazań świątecznych

Właściwie odkąd pamiętam, to już na początku grudnia zawsze skakało mi ciśnienie, bo święta, łojezu, co to będzie, roboty tyle, ja pierdzielę, się nie wyrobię i w ogóle horror. Walkę ze stresem rozpoczynałam metodycznie. Karteczki, długopis i rozpisywanie Wielkiego Planu. Na jednej spis prezentów, na drugiej potraw, które koniecznie trzeba wyprodukować a na trzeciej lista wiktuałów, które w tym celu należy zakupić. Oczywiście plus choinka i sto tysięcy detergentów do pucowania chałupy (jakbym na bieżąco nie sprzątała). Szykowałam się jak na wojnę a po stoczonej batalii (czytaj: po pożegnaniu ostatnich gości wigilijnych) opadałam na kanapę, jak przeszyta strzałą i patrząc wzrokiem rannej sarny na choinkowe światełka cieszyłam się, jak dziecko, że następne święta Bożego Narodzenia dopiero za rok 😀

I wtedy do mnie dotarło, że przecież można się cieszyć świętami a nie tym, że właśnie się je zaliczyło. Wystarczy tylko lekko zmienić optykę. I przyswoić sobie dziesięć przykazań świątecznych.

Po pierwsze – okna.

Serio? Muszę je umyć właśnie na święta? Bo co? Sąsiedzki patrol mi mandat wlepi, jeśli będą brudne? Od tego człowiek ma rolety, żeby kurz na oknach przysłonić i jeszcze kłamać w żywe oczy, że to dla nastroju bo świeczki ładniej migoczą.

Po drugie – porządki tak ogólnie.

Przecież nikt nie wie, że w szufladzie jest bałagan a pod kanapą, wciśnięte w ostatniej chwili leżą (jak wyrzut sumienia) cztery elementy hantli. W sumie dobrze, że leżą. Łapią kurz 😀 Nikt nie zajrzy też do zamrażarki, w której się trochę rozlał sok z mrożonych wiśni a już na pewno nikt się nie dowie, że pod pralką kolonie kurzu proklamują właśnie konstytucję, bo osiągnęły już właściwy ku temu poziom ewolucji 😀

Po trzecie – choinka.

Krzywa? Mała? Stroik zamiast? Jak najbardziej! W tej kwestii też nie będzie kontroli a prezydent z pewnością z tego powodu nie odwoła świąt na mocy specjalnej uchwały 😀

Po czwarte – żarcie i prezenty.

Mit dwunastu potraw minął bezpowrotnie. To co sprawiało radochę za komuny, jak z wszystkim biednie było, niekoniecznie musi wprawiać w ekstazę w lepszych czasach. I nie, serio Jezus w żłóbku się nie pogniewa, jeśli nie wyprodukujecie trzystu pierogów z kapustą i grzybami 😉

Każdy kupuje prezent każdemu, koniecznie coś wypasionego i najlepiej spersonalizowanego. Naprawdę? Kiedyś tak rozumowałam i pomijając stosy pieniędzy, jakie wydawałam, to po nocach mi się śniło, że komuś mój prezent może się nie spodobać. A jakby tak spojrzeć na to bardziej po ludzku? Druga strona ucieszy się nawet z drobiazgu, bo o pamięć chodzi a nie o wypas na diabli wiedzą jakim levelu? A jak się nie ucieszy? No to o nim świadczy a nie o Tobie :)

Po piąte – zrób sobie wczasy.

Oczywiście, nie zawsze się da wyjechać, wynająć hotel i dać się rozpieszczać, ale przecież można sobie to wyobrazić, prawda? Można sobie zrobić urlop w głowie. Zapomnieć o pracy, zapomnieć o tej całej tej chorej bieganinie i świątecznych piosenkach do upojenia wygrywanych w oświetlonych jarzeniówkami wielkich akwariach zwanych marketami, w których zarówno ryba zwana karpiem, jak i ryba zwana złapanym na haczyk komercji klientem, czują się jednakowo podle. Przecież nic się nie stanie, jeśli nie będziesz mieć stu półmisków z rybką w galarecie i beczki z sałatką jarzynową. A jeśli skończy ci się żarcie w pierwszy dzień świąt, to gwarantuję, że stacja benzynowa po drugiej stronie ulicy ma pełen wybór towarów nawet w środku nocy 😀

Po szóste – żadnych migoczących lampek.

O ile ozdoby i światełka świąteczne są sympatycznymi (i niekłopotliwymi w realizacji) elementami bożonarodzeniowego szaleństwa, o tyle te migoczące doprowadzają do szału. W zależności od optyki albo miarowo odmierzają czas do świąt i po świętach, albo kojarzą się z nadjeżdżającą karetką 😀

Po siódme – dzieci nie są jedynymi beneficjentami świąt.

Oczywiście, niech znajdą pod choinką wymarzone prezenty, ale do jasnej cholery, korony im z głów nie spadną, jeśli podadzą pierogi podczas Wigilii albo załadują gary do zmywarki po przyjęciu. Myślę też, że jeśli wyniosą do śmietnika wór ze śmieciami, to żadne świąteczno-śmietnikowe zombie nie wciągnie ich pojemnika.

Po ósme – wino.

Nawet jeśli Twoja rodzina preferuje bezalkoholowe Wigilie, to warto mieć butelkę dobrego wina w domu. Pomoże na trawienie i elegancko spłucze wspomnienia wigilijnych przygotowań 😉

Po dziewiąte – fryzjer i inne bajery.

Zamiast inwestować w choinkę do sufitu, dwanaście potraw i wypasione prezenty, umów się do ulubionego fryzjera, albo na masaż, albo kup sobie coś fajnego :)

Po dziesiąte – po prostu ciesz się magią świąt.

Wszystko jedno jak. Zbuduj szopkę z klocków Lego, zasłoń roletami brudne szyby, ustaw świeczki, kup gotowego śledzia i wrzuć go do salaterki ściemniając, że to twoja własna produkcja. Albo wypij butelkę wina, napchaj się pierogami, połóż się spać pod choinką. Cokolwiek sprawia Ci przyjemność w święta, po prostu to rób. Bez wyrzutów sumienia. Bez oglądania się na rodzinę. Ona Cię kocha i na pewno nie znienawidzi za objaw „buntu” 😀 I przede wszystkim odpocznij.

Czego Ci wraz z Izą serdecznie życzę z okazji zbliżających się świąt :)

Jagna