Browsed by
Miesiąc: Styczeń 2019

image_pdfimage_print
Zupa Pho

Zupa Pho

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Większość ludzi ma zimą ochotę na gorące zupy. Najlepiej, żeby były aromatyczne, pełne smaku a jeszcze lepiej, jeśli do tego są lekko pikantne. Wietnamska zupa Pho doskonale spełnia te wszystkie wymogi. Oczywiście, nie ma jedynego słusznego przepisu na tę zupę i pewnie każdy kucharz w Wietnamie robi ją trochę inaczej.

Składniki:

Na bulion:

– 1,5 kg pręgi wołowej z kością

– włoszczyzna

– 2 cebule

– 150 ml sosu rybnego

– 5 ząbków czosnku

I sporo przypraw, które bezproblemowo kupicie w sklepie Swojski Wyrób:

– 4 gwiazdki anyżu

– 2 laski kory cynamonu

– 3 ziarna kardamonu

– pół łyżeczki nasion kolendry

– pieprz i sól (pamiętajcie, że sos rybny jest słony)

Dodatki do zupy:

– orientalny makaron sojowy, pszenny albo z fasoli

– cienko pokrojone paski wołowiny albo kurczaka

– marchewka i por julienne

– liście kolendry

– kiełki fasoli mung

– szczypior lub dymka

– posiekane chili

– opcjonalnie: podsmażone grzyby enoki (pieczarki też mogą być)

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Pręgę wołową zalewamy zimną wodą i powoli gotujemy. Zdejmujemy szumowiny. W międzyczasie prażymy przez chwilę na suchej patelni przyprawy i cebulę a potem wrzucamy je do garnka. Dokładamy obraną włoszczyznę (marchewkę tylko jedną, najlepiej niezbyt dużą, żeby zupa nie zrobiła się słodka). Przykrywamy garnek pokrywką i długo gotujemy zupę na małym ogniu. Jak polski rosół. Im dłużej się gotuje, tym zupa będzie smaczniejsza.

Makaron przygotowujemy według przepisu na opakowaniu.

W miskach układamy makaron i po trochu wybranych dodatków. Ma być na bogato 😉

Zasadniczo mięso w cienkich paseczkach układa się surowe i zalewa wrzącą zupą, ale jeśli komuś taki pomysł niezbyt się podoba, to z pewnością świat się nie zawali, jak przed podaniem się je podsmaży :)

Dekorujemy kolendrą i plasterkami limonki. Podajemy limonkę w cząstkach i posiekane chili na osobnym talerzyku, żeby każdy mógł sobie zupę doprawić według własnego uznania.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zupa dyniowa Anity Scharmach

Zupa dyniowa Anity Scharmach

Witajcie czytelnicy!

Dzisiaj w naszej kuchni rozgościła się Anita Scharmach. Serdecznie witamy i oddajemy głos :)

Z wykształcenia jestem ekonomistką a z rachunkami i finansami związana jestem zawodowo.  Od dwudziestu lat pracuję jako księgowa, ale to pisanie jest moją pasją. Prywatnie jestem mamą trójki dzieci i miłośniczką czworonogów.  Mieszkam w Gdyni z rodziną i dwoma kotami, znajdami.

Zajmuję się pisaniem powieści obyczajowych a gdy ktoś pyta o inny gatunek, to odpowiadam, że dobrze czuję się „na własnym podwórku”.

W ciągu dwóch lat wydałam cztery powieści:

– „Mogę wszystko”-listopad 2016

– Dylogia „Zaraz wracam”- maj 2017 i

– „Smaki życia”-listopad 2017

-„Sukces rysowany szminką”- maj 2018.

Powieści, które wzruszają i zmuszają do refleksji, otrzymały liczne nagrody od czytelników.

Oprowadzam też zgrabnie po ulicach swojego ukochanego miasta Gdyni i okolicach.

Obecnie w blokach startowych czekają dwie powieści i jedna niespodzianka dla najmłodszych czytelników.

fbt

Co ugotuję?

W zasadzie gotować nauczyłam się sama, wspierana poradami telefonicznymi mamy i teściowej. One jednak w kuchni są tradycjonalistkami, ja zaś lubię eksperymentować. Od kuchni śródziemnomorskiej i wszelakich owoców morza, po kuchnię tajską, chińską czy włoską. Taką mam naturę, spróbować!

Dzisiaj jednak ugotuję dla Was krem z dyni, który uwielbiam i wersji pikantnej i lekko słodkiej. Dzisiaj zaś postawię na pikanterię 😉

Potrzebne będą:

-średnia dynia, marchew, świeży imbir, curry, gałka muszkatołowa, mielona ostra papryka, cebula, sól, pieprz, masło.

Dynię obieramy ze skóry.  Jest to nie lada wyzwanie, ale uzbrojona w fachowa „obieraczkę” -gwarantuję, że to jest możliwe. Obraną dynię, przekroić na pół i wydrążyć z niej całą zawartość (pestki można wysuszyć, do chrupania-mnie to nigdy się nie udało.) W między czasie gotujemy wywar warzywny.

Połówki dyni pokroić na mniejsze kawałki i podsmażyć na maśle. Kiedy każdy kawałeczek delikatnie zmieni kolor na „rumiany”, dynię podlać wcześniej przygotowanym bulionem. Dodać obraną i pokrojoną w grube plastry marchew i obraną cebulę. Wszystko dusimy. Warzywa z wywaru (pietruszka i seler, mogą być wykorzystane) możemy dodać, choć krem starci pomarańczowy, intensywny kolor).

Dynia powinna nabrać konsystencji kaszki, wówczas dodajemy curry, tarty imbir i odrobinę gałki muszkatołowej. Im więcej imbiru, curry i gałki- tym pikantniej. Doprawiamy do smaku pieprzem, solą i papryką. Smak dyni jest raczej mdły, dlatego doprawiam na ostro, nawet bardzo ostro.

Kiedy wszystkie warzywa są miękkie i ostudzone, wszystko razem blenduje.

Konsystencja powinna przypominać dziecięcą zupkę.

Danie powinno być podawane na ciepło. Ostrość kremu można wyrównać położoną na środku łyżeczką śmietany 36.

Zupka jest syta a co najważniejsze rozgrzewa po chłodnych jesiennych, czy zimowych spacerach (choćby nad moim ukochanym morzem).

Ktoś zapyta po co marchew? A po to, że nadaje ładny kolor zupie. Sama dynia będzie blada a już z naszą karotką nada jej walorów estetycznych.

SMACZNEGO

kolaz 2