Klopsy z tofu i kapusty

Klopsy z tofu i kapusty

image_pdfimage_print

final

Nie myślcie sobie, że mnie na amen zniosło w stronę wegetariańskich piekieł, bo to wcale nie tak :)  Po pierwsze, nie jest  to wcale żadna otchłań piekielna, a po drugie, wcale mnie nigdzie nie zniosło. Po prostu ostatnio jakoś mi z mięsem nie po drodze i  w zamian szukam ciekawych alternatyw. A wbrew pozorom jest ich całkiem sporo, choć większość z mięsożerców dostaje wysypki na sam dźwięk słów: soja, kasza, tofu itp.

A to wcale nie takie straszne :)

Żeby Wam udowodnić, że takie tofu, czyli sojowy ser to wcale nie jest coś, przed czym trzeba uciekać z krzykiem, ostatnio przyrządziłam z niego klopsy. Powiem krótko. Poezja. A tam! Mało tego, że poezja, to moja mięsożerna rodzina, po pierwszej, jeszcze niezbyt dopracowanej odsłonie, zaczęła dopominać się następnej dostawy :)

Przemyślałam zatem swoje błędy i wypaczenia z pierwszego podejścia, wyciągnęłam wnioski, zmieniłam proporcje, no i mam dla Was klopsy z kapusty i tofu. Tadam!  Do tego gwarantuję, że nikt się nie połapie, iż nie ma w nich mięsa, a smakują naprawdę świetnie 😀

produkty

Składniki:

– ok. 180 g naturalnego tofu

– ok. 300 g białej kapusty  przyprawy

– 1 jajko

– 1 średnia cebula

– torebka kaszy bulgur

– 3-4 łyżki mieszanki sosu sojowego i teriyaki

– sól, pieprz, papryka ostra, papryka wędzona

– kilka łyżek bułki tartej – w zależności od potrzeby

– coś dla koloru np. kawałek gotowanej marchewki, do starcia na grubych oczkach

kolaz1

Kaszę bulgur gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Sugeruję zacząć właśnie od kaszy, bowiem jej gotowanie zabiera najwięcej czasu.

Następnie tofu odcedzić z płynu i bardzo dokładnie rozdrobnić widelcem. Do tofu stopniowo dodać mieszankę sosów i mieszać dopóki masa wchłania płyn. Odstawić na chwilę.

Cebulę posiekać i zeszklić na maśle klarowanym/oleju, następnie na patelnię dorzucić bardzo drobno poszatkowaną kapustę i wszystko wymieszać, a następnie przesmażyć na dużym ogniu, z dodatkiem chlustu sosu sojowego – do czasu, aż kapusta porządnie zmięknie.

Teraz do akcji wkracza duża micha. Lubię używać nieco za dużych naczyń, bo przy mieszaniu w dużych miskach mam mniej sprzątania, a z większych niż trzeba garnków – mniej wykipi.

No dobra. Teraz wszystko do miski, czyli odcedzona kasza, kapucha z cebulą i tofu oraz reszta czyli jajko, przyprawy sypkie i bułka tarta. Ilość tej ostatniej musimy kontrolować, żeby klopsy nie wyszły nam ani zbyt mokre, ani zbyt suche. Mieszamy do momentu aż będą się dobrze lepić.  No i cała filozofia :)

Teraz już tylko formujemy zwarte kulki średniej wielkości i układamy na rozgrzanej patelni z odrobiną tłuszczu. Ja mam taką z pokrywką, ponieważ lubię na koniec dodać trochę wody i całość lekko poddusić, ale nie jest to konieczne, bo równie dobrze wystarczy dokładnie, z dwóch stron, obsmażyć nasze kulki.  Przewracamy delikatnie, żeby się nie rozpadły. Smacznego!

Słuchajcie, pycha jest! Również na zimno. Serio :)

final

Comments are closed.