Miłość, miłość w Zakopanem


Sniezna_gran_cover_851x315

Na okoliczność promocji pierwszego tomu Śnieżnej Grani „Za stare grzechy”, w marketingu mojego wydawnictwa padło stwierdzenie, że czegoś takiego jeszcze w księgarniach nie było.

Hm, po namyśle doszłam do wniosku, że chyba rzeczywiście nie było.

A skąd pomysł? Cóż, pod koniec rocznego okresu pracy nad trylogią „Stajnia w Pieńkach”, gdzie bohaterki bez przerwy borykały się z brakiem pieniędzy, marzyło mi się, by moi kolejni bohaterowie nareszcie byli bogaci. Zatem na Śnieżnej Grani mamy rodzinę Stachowiaków, która zarządza stacją narciarską na Podhalu. Wprawdzie o pieniądze za bardzo martwić się nie muszą, ale za to los nieraz nastręcza Loli, Edkowi, Nastce i Anieli kłopotów w życiu prywatnym i w biznesie.

A skąd takie właśnie tło? Jak to u mnie, oczywiście z przypadku. Pewnego dnia zimowych ferii, kiedy to raptem w ciągu półgodzinnego pobytu na stoku przydarzyło mi się kilka zabawnych historii, mój mąż ze śmiechem rzucił sakramentalne: „musisz to opisać!”. No i opisałam! A było co 😀

No wiecie 😀 strój na snowboard to niezły kamuflaż dla kobiety w moim wieku. W kasku, kominiarce i goglach nie widać czy zawartość ma lat naście czy dziesiąt, a że postury jestem dość mikrej, więc non stop brano mnie za nastolatkę.  I tak przy jednym wyjeździe wyciągiem, pewien pryszczaty młodzian wyraźnie uderzył w konkury. Ale jak na jego pytanie, od ilu lat „ujeżdżam parapet” powiedziałam mu, że dopiero od niedawna, bo raptem od kilku lat czyli mniej więcej od trzydziestego ósmego roku życia, ale za to narty to jakoś tak ze czterdzieści trzy zimy, to chłopak o mało nie spadł z krzesełka. Biedaczysko później przez całą drogę do góry udawał, że rozmawia z kimś przez telefon. Myślałam, że uduszę się ze śmiechu. Przy następnym zjeździe, w kolejce do wyciągu, kiedy przypadkiem potrąciłam sąsiadkę, pewna młoda matka puściła pod moim adresem komentarz na temat „nieogarniętych gówniar, które ryją się z deską”, ale spuściłam na to zasłonę milczenia. Natomiast, gdy kwadrans później jakiś instruktor odruchowo wziął mnie pod pachy, żeby pomóc mi wysiąść z kanapy, już nie wytrzymałam. Oboje popłakaliśmy się ze śmiechu. No i właśnie w ten sposób „urodził się” pomysł Śnieżna Grań, a w ślad za tym panika. Jak ja to wszystko ogarnę?!

 

To poważna materia, na początku byłam przerażona, ale szybko okrzepłam. Nie zapominajmy, że w całym moim życiu mnóstwo czasu spędziłam na stoku. Na początku pobierając nauki i szlifując formę, później ucząc innych, by wreszcie skończyć na stoku jako bezrobotna i wyluzowana turystka 😀 Tak więc ten temat taki całkiem obcy mi nie był. Sporo, już wcześniej, wiedziałam z własnego doświadczenia. Co nie zmienia faktu, że informacje do tej historii gromadziłam przez dwa lata. Z tym, że najważniejszą kwestią przy zbieraniu jakichkolwiek informacji, jest mieć do kogo się zwrócić. Ja miałam. Znajomy kierownik stacji narciarskiej ułatwił mi kontakt z każdym, kogo chciałam wypytać o charakter pracy i związane z tym ciekawostki. Byłam w maszynowni, w sterówce, widziałam jak działa system kasowo-biletowy, siedziałam na dyżurze z ratownikami TOPR, a w karczmie na stoku liczyłam kurze podudzia. Całe godziny spędziłam na studiowaniu zagadnień związanych z budowaniem kolei linowych oraz z naśnieżaniem i utrzymaniem tras.  Przeczytałam chyba wszystko, co jest dostępne w sieci na ten temat. Do tego szczęście mi dopisało, gdyż na własne oczy mogłam zobaczyć ewakuację krzesełkowej kolei. No i, co najważniejsze, po znajomości, przejechałam się wyciągiem krzesełkowym, specjalnie dla mnie puszczonym na pełny gaz 😀

Ale bez obaw.  To wszystko jedynie przewija się w tle. Cykl Śnieżna Grań to nie jest instrukcja obsługi ratraka czy śnieżnych armatek. To po prostu sympatyczna i ciepła historia o życiowych perypetiach ludzi, którzy się tym zajmują.

 

Zapraszam zatem, Kochani, na Śnieżną Grań.  Z ogromną nadzieją, że Stachowiakowie, podobnie jak dziewczyny z Pieniek, również na długo zagoszczą w Waszych sercach.

A korzystając z okazji pragnę z całego serca podziękować Wam – moim najlepszym na świecie Czytelnikom :)

 

kolaz1