Saga stajenna. Kolejny fragment.

Saga stajenna. Kolejny fragment.

image_pdfimage_print

Witajcie drodzy czytelnicy!

Dzisiaj prezentujemy drugi fragment nowej książki Izy, której akcja będzie się rozgrywać w stadninie koni. Łapcie, świeżutko napisany :)

***

W końcu w życiu nie może być tylko źle. To nudne, pomyślała i energicznie ruszyła do domu przypilnować, co tam Zofia wyprawia w temacie obiadu. Nadal była sobą, ale w jej przypadku człowiek nie znał dnia ani godziny.

– Boże jedyny… – Magda jeszcze dobrze nie weszła do kuchni jak szczęka opadła jej prawie do podłogi.

– Na wieki wieków, amen- odpowiedziała Zofia znad wielkiej góry obranych ziemniaków i uśmiechnęła się od ucha do ucha.

– Zofio, na litość boską! Dość!

– Już kończę. Jaśnie pan ma dziś gości. A jak tylu chłopa z polowania wróci, to wszystko zjedzą.

– To skoro pan hrabia ma tylu gości, to wypadałoby wyszorować łazienkę i nazbierać kwiatów, prawda? – Magda z trudem się opanowała i sposobem pozbyła się Zofii. Bezwładnie opadła na krzesło. Wcześniej staruszka obrała ze trzydzieści kilogramów ziemniaków i ugotowała gulaszu dla kilkudziesięciu osób. Dobrze, że jeszcze nie zdążyła odkręcić weków z piklami i nie ugotowała zupy.

– Co na obiad?- zdyszana Alicja wpadła do kuchni jak po ogień po coś do picia. – O kurna… –  Alę zatkało na widok sterty obranych ziemniaków. – Urządzamy wesele, czy wzięłaś z Nestora podwykonawstwo jako podkuchenna?

– Weź mnie nie wkurzaj, dobrze?- syknęła Magda. – A odpowiadając na twoje pytanie, to mamy dziś gulasz z ziemniakami albo ziemniaki z gulaszem, albo zupę gulaszową z ziemniakami. I tak będzie przez tydzień. Gulasz na śniadanie, gulasz na obiad i gulasz na kolację. Pasuje?

Comments are closed.