Spatzle po tyrolsku

Spatzle po tyrolsku

image_pdfimage_print

 

Uprzedzam lojalnie, że ta potrawa to jest totalne szaleństwo kaloryczne. Górale, którzy cały dzień skaczą po górach jak kozice, mogą sobie spokojnie na to pozwolić, ale wszyscy pozostali muszą w dniu spożycia zaplanować długotrwałe biegi albo machanie łopatą 😀

Potrawa jest absolutnie pyszna i warta każdej wchłoniętej kalorii :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Składniki na 4 spore porcje:

– 400 g spatzli (gotowych, bo po co życie komplikować? Jak nie macie gdzie kupić, to zacierki też dadzą spokojnie radę)

– 100 g specku albo szynki szwardzwaldzkiej lub innej mocno wędzonej

– 200 g mocno wędzonego boczku

– 350 g wytrawnego i wyraźnego w smaku żółtego sera

– 150 g gęstego jogurtu naturalnego      przyprawy

– duża cebula lub 2 mniejsze

– szklanka oleju

– 3 łyżki mąki

– łyżeczka mielonego czosnku  

– łyżeczka mielonej kozieradki

– 2 łyżeczki suszonej cebuli

sól wędzona i pieprz

Spatzle gotujemy w osolonym wrzątku do miękkości. Cebulę kroimy dość drobno i mieszamy z mąką. Olej rozgrzewamy na patelni i wrzucamy cebulę. Smażymy na niewielkim ogniu aż zbrązowieje i nabierze chrupkości. Wykładamy na ręcznik papierowy i odsączamy z nadmiaru tłuszczu. Gdy przestygnie to lekko ją solimy. Tak przygotowaną prażoną cebulę możemy przechowywać w szczelnym słoiku przez miesiąc.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kluchy przekładamy do miski. Ser ścieramy na grubych oczkach a speck i boczek kroimy. Przesmażamy na patelni i dodajemy do spatzli razem z tłuszczem, który się wytopił (mówiłam, że będzie na bogato :)).

Do miski dokładamy również wszystkie przyprawy, jogurt, nieco soli i pieprzu oraz ¾ startego sera. Mieszamy i wykładamy na wysmarowane olejem formy żaroodporne. Posypujemy pozostałym serem.

Zapiekamy 15 minut w 180 stopniach, posypujemy prażoną cebulą i serwujemy. W celu zmniejszenia wyrzutów sumienia podawać z sałatą 😀

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Comments are closed.