Browsed by
Tag: gotowanie

image_pdfimage_print
Makaron z łososiem

Makaron z łososiem

Makaron jest największym przyjacielem każdego pracującego człowieka 😀 Dzięki niemu przygotowanie ciepłego posiłku zajmuje 15 minut a efekt przeważnie jest zadowalający. Z naszą dzisiejszą potrawą jest nie inaczej. Robi się błyskawicznie, dobrze smakuje i wychodzi każdemu. Czego chcieć więcej? :)

Składniki na 3-4 osoby:

– 300 g makaronu linguine

– 100 g wędzonego łososia

– 2 żółtka

– 50 g startego parmezanu

– 150 ml śmietanki niesłodzonej do kawy 12%

– garść świeżego koperku

– 2-3 ząbki czosnku

– płaska łyżeczka czosnku niedźwiedziego

– kilka kropli soku z cytryny

– szczypta soli i pieprzu

No to do roboty!

Najpierw wstawiamy garnek z wodą na gaz i czekając aż się zagotuje bierzemy się za zrobienie sosu. Do głębokiego talerza wlewamy śmietankę, dodajemy żółtka, czosnek niedźwiedzi, ¾ parmezanu, starty czosnek oraz po szczypcie soli i pieprzu do smaku. Nie przesadźcie zwłaszcza z solą bo przecież parmezan też jest słony.

I teraz taka dygresja mała. Nie kombinujcie z wrzucaniem całych jajek. Białka przydadzą się Wam do czegoś innego a jak dodacie je do tego sosu to zepsujecie cały efekt.

Chyba właśnie nam się woda zagotowała, więc czas ją osolić i wrzucić makaron.

No dobra, czas na mieszanie bazy do sosu. Ma być na tyle starannie, że jak podniesiecie do góry widelec to się za nim ma żółtko nie ciągnąć.

Teraz szybciutko kroimy łososia i wrzucamy do sosu. Czekamy tylko na makaron.

Gdy się ugotuje, to odcedzamy go i przekładamy na patelnię. Od razu wlewamy sos, włączamy mały gaz i ciągle mieszając obserwujemy. Gdy sos zacznie gęstnieć bezzwłocznie przekładamy makaron na talerze. Lepiej zdjąć nawet trochę za wcześnie (sos na talerzu i tak zostanie wchłonięty przez kluchy) niż przeoczyć moment ścięcia się żółtek bo wyjdzie nieapetyczna jajecznica.

Porcje makaronu posypujemy koperkiem, odrobiną parmezanu i kropimy dosłownie kilkoma kropelkami soku z cytryny. I już :)

 

Legumina

Legumina

 

Jak zwykle ugotowałam za dużo ryżu. Jako że rodzina w rozjazdach, a sama za bardzo sobie nie dogadzam to zazwyczaj w tym czasie czyszczę lodówkę z różnych resztek dziwnego pochodzenia. Dziś, tak w temacie tego ryżu, zamarzył mi się smak zapamiętany z dzieciństwa. Legumina z jabłkami… mmm… Parę minut roboty i pychota co najmniej na 4 dni samotnego, leniwego bytowania :)

Składniki na oko:

– ugotowany biały ryż- ok. 0,5 litra.

– przesmażone jabłka/gotowy wsad szarlotkowy ze słoika- ok. 0,5 litra

– łyżeczka sproszkowanego cynamonu

– 3-4 łyżki cukru do smaku

kruszonka: jedna część masła + jedna część cukru na dwie części mąki.  Czyli w naszym przypadku jakieś 100g masła, tyle samo cukru i 200g mąki pszennej. Rozdziabać wszystko widelcem, do uzyskania konsystencji luźnych okruchów. Wstawić na kwadrans do lodówki/zamrażarki.

No, to gotujemy!

Ryż wymieszać z jabłkami, cynamonem i cukrem. Równomiernie ułożyć w żaroodpornym naczyniu. Kruszonkę wyjąć z lodówki i posypać po wierzchu. Wstawić do piekarnika nagrzanego do temperatury 180 stopni i zapiekać do momentu aż kruszonka porządnie się zrumieni.

Smacznego :)

final

Gulasz afrykański

Gulasz afrykański

 

Dawno temu, podczas pobytu w Kenii, dane mi było spróbować tradycyjnego gulaszu z batatami. Okoliczności były zachwycające, bo gotowali w kociołku nad ogniskiem rodowici Masajowie. Ognisko trzaskało wesoło, wokół szeptała sawanna a na niebie, zamiast Wielkiego Wozu, świecił Krzyż Południa.

Gulasz, podany w glinianych miseczkach pachniał i smakował wspaniale. Gęsty, aromatyczny z kawałkami batatów i koźlęciny. Do tego gulaszu zamiennie używa się też kurczaka i właśnie tę wersję dzisiaj wspólnie upichcimy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lista składników:

– podwójna pierś kurczaka

– 0,5 kg batatów

– 1 cebula

– 3 cm kawałek imbiru

– 5 łyżek masła orzechowego

– 5 łyżek przecieru pomidorowego

– 3 ząbki czosnku

– 1 litr bulionu

– sól, pieprz

– po pół łyżeczki: suszonej kolendry, słodkiej papryki

– szczypta pieprzu cayenne

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Największą zaletą tego przepisu jest to, że gulasz jest potrawą całkowicie jednogarnkową, więc odpada nam bałagan w kuchni i tysiąc garów do zmywania :)

Zaczynamy od umycia i pokrojenia w kostkę kurczaka i posiekania cebuli, czosnku i imbiru (ten należy obrać). Na dno garnka wlewamy niewielką ilość oleju i smażymy kurczaka wraz z cebulą, czosnkiem i imbirem.

Gdy wszystko się ładnie zrumieni to wlewamy bulion, wsypujemy przyprawy i wrzucamy obrane i pokrojone w kostkę bataty (surowe). Zmniejszamy gaz, nakrywamy nasz gulasz i dusimy do miękkości batatów (parę minut, więc uważajcie, żeby nie rozgotować ich na miazgę 😀 )

Teraz dodajemy przecier pomidorowy i masło orzechowe. Mieszamy delikatnie i sprawdzamy konsystencję. Jeśli sos jest odpowiednio gęsty to wyłączamy gaz, jeśli za rzadki to chwilę gotujemy na niewielkim ogniu i bez pokrywki w celu odparowania nadmiaru płynu.

I to wszystko. Proste, prawda? :)

Ekspresowe klopsiki

Ekspresowe klopsiki

 

Założyłam się kiedyś z koleżanką, że zrobię drugie danie szybciej niż dojedzie dostawca z jej pizzą. Wygrałam, dlatego też chętnie podzielę się z Wami moim kolejnym błyskawicznym przepisem. Dziś ekspresowe klopsy w wersji podstawowej, czyli bez bajerów. Świetnie znoszą wszelkie modyfikacje i doskonale smakują z sosami. W wersji na zimno też dają radę. Z dodatków lubią ryż i ziemniaki, ale towarzystwem kaszy i makaronu też nie pogardzą, więc jako pomysł na uniwersalne drugie danie sprawdzają się fantastycznie.

Zanim zdecydowałam się przyrządzić dla Was to danie, długo myślałam czy to aby dobry pomysł. Pewnie co drugi z Was zada sobie pytanie w stylu: „A niby czym może zaskoczyć nas klops?”. A właśnie, że może, zatem do dzieła!

produkty

Składniki:

– ok. 0,5 kg wieprzowego mięsa mielonego

– 1 mała cebula lub 0,5 dużej

– nieduży kawałek białej kapusty (opcjonalnie)

– 1 jako

– 2-3 łyżki bułki tartej

– 0,5 łyżeczki soli

– 0,5 łyżeczki Vegety

– 0,5 łyżeczki pieprzu

– 0,5 łyżeczki majeranku

Cebulę i kapustę posiekać bardzo drobno i chwilę przesmażyć na odrobinie oleju. Kapusta nie jest tutaj składnikiem niezbędnym, więc czasami, gdy dodaję tylko cebulę, rezygnuję z jej podsmażenia i dodaję surową. Jeśli trafi mi się w lodówce kilka zapomnianych, samotnych pieczarek, również je siekam podsmażam i dodaję do masy. Dziś akurat znalazłam kawałek kapusty, więc tym razem miała szczęście i załapała się do przepisu :)

Jak już pewnie nieraz zauważyliście, moje przepisy to bardziej pomysły na gotowanie, a nie dokładne receptury. Również i teraz pozwoliłam sobie na małe odstępstwo i w ostatniej chwili dodałam do smażenia kapusty chlust sosu sojowego. Nie miałam go w planie, ale akurat stał pod ręką i świetnie podbił smak 😀

Mięso przełożyć do miski i rozdziabać widelcem. Dodać pozostałe składniki i wszystko dobrze wymieszać. Jeżeli masa będzie zbyt wilgotna, możemy dodać nieco więcej bułki tartej. I jak? Wymieszane? No to próbujemy… Masa w smaku ma wydawać Wam się nieco zbyt słona. Nie bójcie się dosolić szczególnie kiedy dodajecie kapustę lub pieczarki, bowiem te dwa składniki lubią „wciągnąć” sól.

Następnie szykujemy płaskie naczynie z pokrywką i rozgrzewamy odrobinę oleju. Dosłownie tyle, żeby posmarować dno. Formujemy kulki i układamy na gorącym dnie (średni ogień). Po ok. 4 minutach, delikatnie obracamy zrumienione klopsy na drugą stronę. Po kolejnych 4 minutach dolewamy pół szklanki wody (uwaga! będzie pryskać!) i natychmiast nakrywamy naczynie pokrywką. Gdy woda na dnie zagotuje się i zdeglazuje przyklejone do dna resztki, zmniejszamy ogień i niech wszystko sobie pyrka w spokoju przez jakieś 10 minut. Gotowe!

Możemy oczywiście poprzestać wyłącznie na etapie smażenia i jeszcze kilkakrotnie obrócić nasze kulki, by zrumieniły się z każdej strony, ale ja jakoś wolę w wersji duszonej. W końcu tak robiła moja babcia, tak robi moja mama, tak ja robię i moje córki też pewnie tak będą robić.

Na koniec jeszcze jeden patent. Jeśli ktoś z Waszych domowników nie lubi klopsów i wolałby sznycle, użyjcie tej samej masy. Uformowane kulki rozpłaszczamy, obtaczamy w bułce tartej i smażymy na oleju. Może będzie trochę mniej chudo, ale za to równie smacznie i wszyscy będą zadowoleni 😀

Smacznego!

Łopatka z szynkowara

Łopatka z szynkowara

 

Człowiek czasami tak ma, że zachowuje się jak owca, czyli skoro inni mają to ja też tak chcę :) Tak było i w przypadku zakupu szynkowara. Koleżanka pochwaliła się na FB własnoręcznie wyprodukowaną wędliną, a że sprzęt niedrogi, to i w 3 dni miałam już własny. Z początku myślałam, że to jest jakieś odkrywcze, a ja stanę się przy tej okazji prekursorem mody na posiadanie szynkowara, ale zawartość sieci szybko sprowadziła mnie na ziemię. Przepisów w internecie całe multum.  Poczytałam i wybrałam na początek taki najczęściej polecany, acz zmodyfikowałam go odrobinę. Nie ukrywam, że to przepis dla cierpliwych, ale warto 😉

produkty1

Etap 1

Składniki:

-1-1,2 kg łopatki wieprzowej

– 1 łyżeczka cukru pudru

-2 łyżeczki soli do peklowania

– 0,5 szklanki wody

Trafiła mi się w miarę chuda łopatka, więc usunęłam resztę tłuszczu, pokroiłam mięso na plastry i porządnie poklepałam tłuczkiem. Zagotowałam wodę z solą i cukrem pudrem, a po wystudzeniu dodałam ją do mięsa i wymieszałam dokładnie. Odczekałam kilka minut i całość zapakowałam w szczelny pojemnik, który na noc wstawiłam do lodówki.

Etap 2

Składniki:

– łyżeczka żelatyny

– mielony pieprz

– odrobina gałki muszkatołowej

– pół łyżeczki utłuczonego w moździerzu rozmarynu (opcjonalnie majeranek)

kolaz1

Dokładnie wymieszałam mięso z przyprawami i umieściłam je w woreczku (specjalny do szynkowara). Całość wymiętosiłam dokładnie, by usunąć powietrzne bąble i włożyłam do szynkowarowej puszki. Zakręciłam worek, zamknęłam pokrywkę i tutaj, ponownie moja cierpliwość została wystawiona na ciężką próbę, bowiem na tym etapie trzymamy całość przez dobę w lodówce, ale obiecuję, że to najgorszy i najdłuższy etap :)

Na koniec należy wstawić szynkowar do wody uważając, by poziom wody znajdował się nieco wyżej niż poziom mięsa.

A teraz już tylko dwie godzinki pyrkania na wolnym ogniu przy temperaturze 80-90 stopni, studzenie oraz jedzenie.

Na koniec jeszcze dwie istotne uwagi:

  • domowa wędlina nie posiada konserwantów, więc stosunkowo szybko się psuje. U mnie wytrzymała trzy dni.
  • sól peklowa jest w tym przepisie OBOWIĄZKOWA, inaczej wędlina wyjdzie nam szaro-bura i mało apetyczna.

final

Smacznego :)

Szybki piernik z orzechami pekan

Szybki piernik z orzechami pekan

 

Dawno temu, gdy byłam młodą stażem kucharką domową, myślałam sobie naiwnie, że jakość dań jest zależna od czasu spędzonego w kuchni. Innymi słowy mówiąc, królewska uczta musi być poprzedzona kuchennym, wielogodzinnym poświęceniem. Płynąc bezmyślnie na fali tego absurdu produkowałam piernik staropolski dojrzewający i potem jak dziecinę kapryśną doglądałam przez dwa tygodnie, a to czy mu nie za zimno, nie za ciepło. A może za sucho albo zbyt wilgotno?

Paranoja jakaś, zwłaszcza, że piernik dojrzewający od zwyczajnego wcale lepszy nie jest 😀

My sobie dzisiaj zrobimy ekspresową wersję piernika, który jest aromatyczny, wilgotny i moim zdaniem zdecydowanie lepszy od dojrzewającego. Na przygotowanie potrzebujemy 15 minut a potem około 50 minut pieczenia. I koniec. Po robocie. Żadnego planowania na dwa tygodnie wcześniej i sprawdzania z drżącym sercem, czy nam wypiek na przykład nie spleśniał :)

Lista składników:

– 2 szklanki pszennej mąki

– 3 jajka

– 3 łyżki miodu

– szklanka cukru

-200 g masła

– słoik powideł (290 g)

– 3 łyżki przyprawy do piernika

– 3 łyżki niesłodzonego kakao

– płaska łyżeczka proszku do pieczenia

– garść orzechów pekan (albo włoskich)

– czekolada deserowa (na polewę)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Przystępujemy do działania :)

Do garnuszka wrzucamy masło, powidła, kakao, przyprawę do piernika i miód. Podgrzewamy do rozpuszczenia się masła i mieszamy na gładką masę. Odstawiamy, żeby ostygło a w tym czasie ucieramy jajka z cukrem (mikserem najszybciej). W misce łączymy mąkę z proszkiem do pieczenia z jajkami, cukrem i ostygniętym masłem z powidłami. Wyrabiamy łyżką na gładką masę, dosypujemy orzechy i już :)

Ciasto przelewamy do standardowej wielkości keksówki wyłożonej papierem do pieczenia i pieczemy przez 50 minut w temperaturze 170 stopni. Po upieczeniu i ostygnięciu smarujemy wierzch ciasta rozpuszczoną w kąpieli wodnej czekoladą deserową.

Piernik, dzięki temu, że powidła są wdane w ciasto jest wilgotny i ma cudowny smak. Oczywiście można go dodatkowo przeciąć wzdłuż i przesmarować dodatkową porcją powideł. Bo dlaczego by nie? :)

Smacznego!

Zupa z cukinii

Zupa z cukinii

Coś mnie ostatnio strasznie wzięło na zielone. Jak nie wariacje na temat ogórków to na cukinię.  Zupka jak zwykle szybka i prosta w przygotowaniu. Jak to u mnie :)

Cała filozofia leży w podaniu i dodatkach, ale może wszystko od początku.

Najpierw składniki:

  • Cukinia- ok. 1 kg
  • Cebula- 1 średnia sztuka lub gotowa cebulka smażona
  • Marchewka – 1 sztuka
  • Sól/pieprz/ maggi/vegeta
  • Dowolna zieleninka do dekoracji
  • Ser feta

Opcjonalnie: 1 ziemniak do zagęszczenia, maggi, kostka rosołowa, surowy ogórek, jeśli komuś za mało zieleni.

produkty

Skwarki z cukinii:

¼ naszej cukinii kroimy w drobną kostkę wielkości ok. 1 cm. Na patelni rozgrzewamy na maksa odrobinę oleju i wrzucamy kostki cukiniowe. Dodajemy pieprz i sól,  i smażymy aż się zrumienią.  Gotowe przekładamy do miseczki i czekamy na ciąg dalszy

Zupa:

Resztę cukinii kroimy byle jak i dolewamy do garnka tyle wody, żeby przykryła warzywa. Zwykle dodaję posiekanego w drobniutką kosteczkę ziemniaka do zagęszczenia, ale nie jest obowiązkowy. Do tego sól, pieprz, zrumieniona cebulka (lub gotowa), czasem kostka rosołowa. Mniej więcej po kwadransie wszystko powinno już zmięknąć na tyle, żeby całość potraktować blenderem i tym sposobem uzyskać gładki krem. Na koniec do wrzątku dorzucam startą na grubych oczkach marchewkę i dodaję co tam potrzeba do smaku.

Propozycja podania:

Na dnie talerza układamy nieco cukiniowych skwarków, pokrojony w podobną kostkę ser feta. Nalewamy zupę i posypujemy dowolną zieleninką (koperek/natka pietruszki/kolendra).

Pychota.

Smacznego :)

13139198_1131139290282713_8766384315135962269_n

Domowe jagodzianki

Domowe jagodzianki

Drożdżowe, domowe bułeczki to ulubiony smak dzieciństwa chyba większości z nas. A przynajmniej tych, którzy mieli luksus spędzania wakacji u rodziny na wsi. Każda z babć i ciotek miała swój własny przepis na jagodzianki, którym niechętnie dzieliła się z innymi gospodyniami 😉

Przypadkiem weszłam w posiadanie takiego starego, rodzinnego przepisu, ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym go jednak lekko nie zmodyfikowała 😉

Jagodzianki robi się dość prosto, jedyne co nam potrzebne, to nieco cierpliwości podczas wyrastania drożdżowego ciasta. Zapach w domu oraz radość domowników z pewnością tę niedogodność zrekompensują.

produkty

Lista produktów:

– 500 g mąki pszennej

– 250 ml mleka

– 1 opakowanie suszonych drożdży

– 1 jajko

– 80 g masła

– 50 g cukru pudru

– 2 szklanki jagód (mniej więcej)

kolaz1

Do miseczki wlewamy lekko ciepłe mleko, wsypujemy drożdże, dodajemy łyżkę cukru i trzy czubate łyżki mąki. Mieszamy na jednolitą masę i odstawiamy na kilka minut. Drożdże muszą zacząć pracować.

W tym czasie wsypujemy resztę mąki do sporej miski, dodajemy jajko i miękkie masło, cukier puder. Wlewamy zaczyn i wyrabiamy ze wszystkich składników ciasto.

Ciasto zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięta. Powinno podwoić objętość, co z reguły zajmuje mu około 30 minut.

Po tym czasie ponownie zagniatamy ciasto i dzielimy na porcje. Jeśli chcemy mieć mniejsze bułeczki, to na 16, jeśli większe to na 12.

Włączamy piekarnik i czekamy aż nagrzeje się do 180 stopni. Jagody mieszamy z łyżką cukru pudru.

Z kawałków ciasta robimy placuszki na które nakładamy łyżkę jagód, po czym formujemy bułeczki. Trzeba dość porządnie zamykać jagody w środku by jagodzianki nie pootwierały się w piekarniku pod wpływem wysokiej temperatury.

Układamy bułeczki na blasze i zostawiamy pod przykryciem na 20 minut do wyrośnięcia. Potem smarujemy je z wierzchu mlekiem i pieczemy około 20 minut (jeśli podzieliliśmy ciasto na 12 porcji, to czas pieczenia wydłuży się o 5 minut).

Dekorujemy lukrem albo cukrem pudrem.

Smacznego :)

final

Miodowe skrzydełka

Miodowe skrzydełka

Skrzydełka kurczacze to rzecz powszechna i tania, ale jakoś do tej pory nigdy nie wzbudzały mojego kulinarnego entuzjazmu i nie kupowałam ich wcale. Ale w końcu przyszła kryska na Matyska i w dzień powrotu z wakacji, tuż przed odjazdem, obdarowano mnie 10 kilogramami skrzydełek, więc po przyjeździe do domu, w panice zaczęłam szukać wolnego miejsca w zamrażarce i pewna, że wszystkiego nie pomieszczę, rzuciłam się do gotowania. Jak zwykle postawiłam na pełną improwizację i przypadkiem wyszło mi coś tak kapitalnie pysznego, że postanowiłam się z Wami podzielić patentem na moje skrzydełka. Ameryki pewnie nie odkryłam, ale to właśnie stamtąd pochodzi patent na pomieszanie miodu z keczupem :)

kolaz-produkty

Składniki:

1 kg skrzydełek

1 łyżeczka pieprzu

1 łyżeczka soli

1 łyżeczka ostrej papryki (może być wędzona)

1/2 łyżeczki sproszkowanego czosnku

1 kopiata łyżka rozgniecionej na drobniutko prażonej cebulki (opcjonalnie)

½ szklanki miodu

½ szklanki gęstego keczupu

1 łyżeczka sosu sojowego (opcjonalnie)

Do dzieła!

kolaz-1

Piekarnik odpalić na 200 stopni. Surowe skrzydełka podzielić na kawałki. Końcówki odłożyć do garnuszka, zalać niewielką ilością wody, dodać trochę suszonej włoszczyzny i ustawić na wolny ogień, żeby sobie pyrkało. Tymczasem podzielone skrzydełka obtoczyć w mieszance wszystkich suchych przypraw i odczekać aż piekarnik się nagrzeje. Rzecz jasna tę czynność można wykonać wcześniej, by mięso dłużej poleżało w przyprawach, ale jako że zaliczam tę potrawę do gatunku szybkich, tym razem nie zamierzam się jakoś specjalnie roztkliwiać nad piątą nutą smaku, bo i tak wyjdą świetnie :)

Następnie nasze skrzydełka układamy bezpośrednio w brytfannie i wstawiamy do nagrzanego piekarnika na ok. 25 minut. Mniej więcej po 20 minutach należy je obrócić na drugą stronę. W tym czasie szykujemy naszą efekciarską glazurę, czyli w sporej misce mieszamy keczup z miodem i ewentualnie z sosem sojowym. Prościzna.

Przekładamy podpieczone skrzydełka do glazury i dokładnie mieszamy, by równomiernie je pokryła.   Ponownie umieszczamy skrzydełka w piekarniku, ale tym razem już układamy je na folii aluminiowej, ewentualnie na papierze do pieczenia. Teraz wystarczy już tylko poczekać około kwadransa, a później cieszyć się czymś, czego będą mogły nam pozazdrościć wszystkie amerykańskie fast food’y :)

Na części kawałków zrobiłam mały eksperyment i kilka sztuk na koniec potraktowałam górnym grillem. No i prawie je spaliłam, zatem grilla odradzam, chyba że pod specjalnym nadzorem :)

Przyrządzone w ten sposób skrzydełka można podawać na półmisku, jako przekąskę z sosami i dipami, ale też równie dobrze sprawdzą się jako normalne, tradycyjne danie z ziemniaczkami i surówką. Panuje pełna dowolność, bo to pycha w każdej postaci. Świetnie smakują też na zimno, więc jak coś zostanie, to też dobrze.

Ale zaraz, zaraz! Chwilunia! Przecież to jeszcze nie koniec! W międzyczasie z końcówek naszych skrzydełek i suchej warzywnej mieszanki odparował nam się ekstra wywar na zupę! Taka domowa gratisowa bulionetka.

Nie lubię jak coś się marnuje, więc przełożyłam mój bonus do szczelnego pojemniczka i wsadziłam do lodówki. Schłodzony zamienił się w galaretkę i spokojnie wytrzyma kilka dni, do czasu gotowania następnej zupy. Smacznego!

final

Kurczak Santa Fe

Kurczak Santa Fe

To danie ma same plusy. Łatwo się robi, super smakuje i na dodatek nie jest bombą kaloryczną. Udaje się zawsze i każdemu, pod warunkiem, że się je dobrze przyprawi.

Bo to właśnie przyprawy sprawiają, że przenosimy się kulinarnie do Nowego Meksyku. Tamtejsza kuchnia (podobnie jest w sąsiednim Teksasie) podlega silnym wpływom kuchni meksykańskiej i dlatego powszechnie nazywa się ją Tex-Mex.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lista zakupów:

– 2 piersi kurczaka

– kartonik przecieru pomidorowego

– papryka

– puszka kukurydzy

– puszka czarnej lub czerwonej fasoli

– kilka papryczek jalapeño

– ser typu red cheddar

– ząbek czosnku

– garść kolendry

– kilka gałązek oregano

 

Mieszanka przypraw:

– 3 łyżeczki mielonego kminu rzymskiego

– 1 łyżeczka soli wędzonej (zwykła spokojnie da radę)

– 1 łyżeczka pieprzu cayenne

– 2 łyżeczki papryki wędzonej (zwykła trochę zmieni smak, więc warto zainwestować w wędzoną)

– 1 łyżeczka granulowanej cebuli

– 2 łyżeczki niesłodzonego kakao

– 1 łyżeczka suszonej kolendry

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Mamy już naszą mieszankę przypraw, więc bierzemy się do gotowania :)

Do miski wlać przecier pomidorowy. Ja tym razem dodałam do niego obrane ze skóry i posiekane pomidory. W końcu pełnia sezonu pomidorowego, więc żal nie skorzystać, ale spokojnie możecie ten etap pominąć.

Paprykę obieramy ze skóry zwykłą skrobaczką i kroimy w kostkę. Papryczki jalapeño drobno siekamy. Mają niepowtarzalny smak, więc nie warto ich zastępować innymi. Są też dość ostre, więc należy to wziąć pod uwagę. Ilość na zdjęciach pozwala otrzymać danie średnio pikantne.

Siekamy czosnek, oregano i kolendrę.

A teraz wszystko, z wyjątkiem kurczaka, mieszamy i wlewamy do brytfanki. Piersi kurczaka, uprzednio umyte i podzielone na połówki, układamy na wierzchu i oprószamy solą. Brytfankę szczelnie nakrywamy folią aluminiową i wstawiamy do piekarnika, wcześniej nagrzanego do 180 stopni.

Pieczemy pod przykryciem 30 minut. Wyjmujemy brytfankę, ściągamy folię i posypujemy kurczaka startym cheddarem. Dlaczego akurat cheddarem? To jeden z najbardziej popularnych serów w kuchni meksykańskiej i doskonale pasuje do tego dania.

Ser nasypany? No to brytfanka z powrotem do piekarnika. Tym razem bez folii. Jakieś 10 minut, w 200 stopniach, powinno wystarczyć. Trzeba obserwować, czy ser się już ładnie zapiekł.

Można serwować z nachosami albo z ryżem. Jak kto woli :)

Smacznego :)