Browsed by
Tag: kalafior

image_pdfimage_print
Krem z białych warzyw

Krem z białych warzyw

final1-crop

Czyli nic innego jak efektowny sposób na zwyczajne składniki. Białych warzyw zwykle mamy w domu pod dostatkiem, zatem do dzieła.

produkty-crop

Składniki:

– ½ kalafiora

– 3 ziemniaki

– kawałek selera

– dwie pietruszki

– kawałek pora

– 1 cebula

– 2-3 ząbki czosnku

– sól, pieprz, czosnek niedźwiedzi, papryka słodka, majeranek, czosnek suszony w płatkach, mielony jałowiec oraz listek laurowy w proszku marki Swojski wyrób

kolaz1

Cebulę i czosnek posiekać drobno i zeszklić na patelni, a w międzyczasie obrać i pokroić resztę składników. Zalać wodą. Jeżeli mamy do dyspozycji gotowy bulion lub jakiś jarzynowy wywar to jak najbardziej welcome :)

Ostatnio odkryłam ekologiczne kostki rosołowe, więc z braku bulionu nie zawahałam się ich użyć.

A teraz to już sama prościzna. Ugotować wszystko do miękkości, dorzucić cebulę oraz czosnek i zmiksować na gładko. Żeby nie było zbyt biało, wymyśliłam efektowne marchewkowe spaghetti.  Od niedawna jestem szczęśliwą posiadaczką odpowiedniej zastrugaczki do robienia warzywnego makaronu ale nie przejmujcie się. Śmiało możecie wykonać cienkie marchewkowe wstążki za pomocą zwykłej obieraczki. Później wystarczy marchewkę zblanszować lub chwilę podgotować na parze i gotowe.

Zupa wychodzi gładziutka, aromatyczna i bardzo sycąca. Na sam koniec zrobiłam jeszcze nieduży eksperyment i już na talerzu dodałam jeszcze odrobinę tartego chrzanu. Pycha!

final2-crop

Beztłuszczowe wegeplacki

Beztłuszczowe wegeplacki

Och, nie bójcie się, proszę. Przysięgam, że po konsumpcji trawa nie wyrasta wprost z uszu, a skóra bynajmniej nie zielenieje 😀

Do tego przepisu zainspirowała mnie niedawna oczyszczająca kuracja warzywna. Mimo tego, że oczyszczanie już dawno za mną, to wiem, że te placki zostaną ze mną na dobre. Dziś zaprezentuję Wam wersję absolutnie podstawową, która sama w sobie jest pyszna, ale też świetnie nadaje się do wszelakiego tuningu sprzyjającego czyszczeniu lodówki.

Nigdy wcześniej nie oszczędzałam na przyprawach, ale po tej kuracji nauczyłam się używać ich jeszcze hojniej, prawie garściami. Odkryłam też nowe smaki. Nauczyłam się też tych naturalnych smaków nie marnować. Dopiero na tej diecie dotarło do mnie jak trudno jest przyrządzić coś smacznego… z niczego.

Nie zliczę też, ile razy w moim kulinarnym życiu bezsensownie wylałam do zlewu wodę spod ziemniaków, czy gotowanego kalafiora. Nie wolno! Toż to skarb! Sam smak. Nawet jak nie potrzebujemy tego dziś, to zamrożony lub   zdeponowany w zassanym słoju wywar, zawsze spokojnie doczeka w lodówce odpowiedniego menu. Wystarczy jedynie pomyśleć.

Nigdy też nie sądziłam, że zwykły, ugotowany kalafior może być tak świetnym plackowym lepiszczem, zatem niniejszym zwracam kalafiorowi honor :)

Przepis podstawowy świetnie znosi wszelkie dodatki w postaci: mięsa, rozdrobnionego makaronu, kaszy, mąki, surowego jaja, podsmażonej kapusty, siekanej zieleniny, cebuli, tartej marchwi i wszystkiego tego co jeszcze Wam zalega.

A oto i moje wegeplacki :)

Składniki:

– ½ sporego kalafiora

– ½ sporego brokuła

– kawałek dyni (ja mam piżmową)

– mieszanka ulubionych przypraw

Jako że główne składniki nie wymagają żadnej filozofii i komentarza, tym razem pochylę się nad tematem doboru przypraw, bo to właśnie one wyczarują z tego nijakiego zestawu nasze cud-danie.

Trochę eksperymentowałam, nie ukrywam, ale w końcu opracowałam moją własną mieszankę idealną, czyli: sól wędzoną, pieprz, paprykę wędzoną, czosnek niedźwiedzi oraz w dużych ilościach łagodną obsypkę bałkańską.  Proporcje dowolne, ale grzechu warte. Obsypkę bałkańską bez problemu kupicie w sklepie internetowym Swojski Wyrób. Dla odważnych również obsypka w wersji pikantnej :)

No ale do rzeczy…

Składniki wymyć, podzielić na różyczki, dynię pokroić (zamiennie można użyć patisona). Następnie wszystko umieścić w garnku, posolić i zalać niewielką ilością wody. Pod pokrywką ugotować do miękkości i odcedzić z nadmiaru płynu. Byle jak rozdziabać widelcem (absolutnie nie blendować, bo zrobi się zupa!) Dodać przyprawy i na papierze do pieczenia, łyżką uformować nieduże placki, wstawić wszystko do piekarnika nagrzanego do 180 stopni.

Zaczekać aż placki z wierzchu ładnie się zrumienią, a następnie, przy użyciu łopatki ostrożnie obrócić je na drugą stronę.

Oczywiście można to samo zrobić dużo szybciej na patelni, niemniej tutaj bez tłuszczu już się nie obejdzie, a nasz farsz tak szybko nie odparuje z nadmiaru płynu, zatem dodatek w postaci mąki, jaja lub bułki tartej będzie raczej nieodzowny.

Ale i tę wersję z całego serca polecam <3

Smacznego!

Pyszne również na zimno.