Browsed by
Tag: kuchnia polska

image_pdfimage_print
Leniwe gołąbki z sosem pieczarkowym

Leniwe gołąbki z sosem pieczarkowym

Leniwe gołąbki z sosem pieczarkowym

Uwielbiam wszelkiego rodzaju zawijańce. Szczególnie jak mają coś wspólnego z kapustą, tylko że jak sobie pomyślę, ile jest roboty z oddzielaniem i obróbką liści, to mi się w większości gołąbkowych kulinarnych zrywów odechciewa. A przynajmniej tak było do niedawna, kiedy to dałam się namówić w pewnej restauracji na tajemnicze „leniwe” danie dnia.

Jak zapytałam kelnera dlaczego te gołąbki są leniwe, powiedział mi, że kucharz miał lenia i zamiast zawijać mięso w kapustę, zrobił odwrotnie 😀

produkty

Składniki na gołąbki:

– 40-50 dag dowolnego mięsa mielonego (u mnie z indyka)

– ¼ główki niedużej kapusty białej

– 1 torebka kaszy gryczanej (może być inna kasza lub ryż)

– 1 średnia cebula

– 3 łyżki sosu sojowego jasnego

– 1 jajko

– 2-3 łyżki bułki tartej (pominąć jeśli planujemy dodać kaszę jaglaną)

– 1 ząbek czosnku (opcjonalnie)

– sól, pieprz, papryka ostra, przyprawa rosołowa od Swojski Wyrób lub Vegeta

Składniki na sos:

– 10 średnich pieczarek

– 1 średnia cebula

– ½ litra bulionu lub ½ litra wody + kostka rosołowa

– 3 łyżki śmietany

– 3 łyżki mąki

– sól, pieprz

kolaz1

W takim razie zaczynamy.  Najlepiej od nastawienia kaszy gryczanej. Przyda się duża miska, w której umieścimy składniki, czyli na początek mięso mielone, jajko, bułkę tartą. W międzyczasie podsmażamy cebulę na złoty kolor.  Także do miski. Na tej samej patelni dusimy do miękkości drobno posiekaną kapustę wraz z sosem sojowym. W razie potrzeby płyn uzupełniamy niewielką ilością wody, aż kapusta nabierze ładnego koloru i będzie naprawę miękka. Kapusta też do miski. W tym czasie kasza powinna już się ugotować, zatem dodajemy do michy także i ją. Do tego przyprawy wg uznania. I mieszamy.  Na surowo całość powinna wydawać się nieco zbyt pieprzna i trochę za słona. Odstawiamy masę na bok, żeby się trochę przegryzła, odpalamy piekarnik na 200 stopni i zabieramy się za sos.

Oczywiście wcale nie musi być pieczarkowy. Świetnie sprawdza się także serowy czy pomidorowy, no ale ja akurat miałam pieczarki.

Podgrzewamy bulion. Jak się zagotuje, dodajemy zrumienioną posiekaną cebulę oraz posiekane i lekko przesmażone na mocnym ogniu pieczarki. Doprawiamy do smaku solą i pieprzem. Gdy całość się zagotuje dodajemy mąkę rozkłóconą ze śmietaną. Gotujemy jeszcze przez chwilkę i odstawiamy.

Z masy gołąbkowo-kapuścianej formujemy spore podłużne klopsy i układamy dość ściśle w żaroodpornym naczyniu. Całość zalewamy sosem i wstawiamy na około godzinkę do piekarnika.

Gołąbki serwujemy z dodatkami lub bez.  W przepisie na sos podałam proporcje na taką ilość sosu, aby zakrył gołąbki w naczyniu. Rzecz jasna, sosu możemy ugotować więcej i dodatkowo polać nim gołąbki na talerzu.

Świetnie smakują także na zimno. Dobrze znoszą mrożenie, a jeśli do tego dodamy, że potrawa sprzyja sprzątaniu lodówki, śmiało można uznać leniwe gołąbki za danie warte uwagi. Smacznego!

final2

Zapiekanka ziemniaczana

Zapiekanka ziemniaczana

final1

 

Dziś mam dla Was kolejne danie, które sprzyja sprzątaniu lodówki, nie wymaga wielu umiejętności, kosztuje niewiele i właściwie robi się samo.

Składniki główne:

– 2 ½ kg ziemniaków

– ½ kg kiełbasy

– ½ kg pieczarek

– 5 średnich cebul

– 200g przecier pomidorowy (opcjonalnie)

– masło klarowane/olej do smażenia

– rozdrobniony żółty ser do posypania – ok. 2 szklanki

produkty

Potrawa przypomina wersję z makaronem, ale tylko jeżeli weźmiemy pod uwagę główne składniki. Najważniejsze jak zwykle są przyprawy, ale jeśli jakiejś nie macie, możecie ją pominąć, ewentualnie możecie udać się na zakupy on-line do sklepu Swojski wyrób, gdzie znajdziecie szeroki wybór przypraw jednorodnych oraz ciekawych przyprawowych mieszanek.

Przyprawy:

– sól/pieprz- wedle uznania

– 1 kopiata łyżeczka obsypki bałkańskiej

– 1 łyżeczka 18 ziół ojca Mateusza

– 1 łyżeczka suszonego majeranku

– 1 łyżeczka ostrej papryki

– 1 kopiata łyżeczka suszonego czosnku (można zastąpić 2-3 ząbkami świeżego)

– ½ łyżeczki mielonego jałowca

– ½ łyżeczki suszonego czosnku niedźwiedziego

kolaz1

Proporcje zostały dobrane do gabarytów brytfanny o wielkości gęsiarki i oczywiście można je zmienić, a naczynie szklane też świetnie się nada. To porcja dla strasznie głodnych 8 osób :)

Obrane ziemniaki należy pokroić na plastry o grubości mniej więcej 1cm i podgotować w osolonej wodzie. Tak jak zwykłe ziemniaki, ale nie do końca, bo się rozpadną. Jak będą jeszcze twardawe, należy je odcedzić i odstawić do wystudzenia.

W międzyczasie oddzielnie podsmażamy pokrojoną kiełbasę, pieczarki i cebulę. Do dwóch ostatnich dodaję w trakcie smażenia soli i pieprzu. Umieszczamy wszystko w jednej misce, dodajemy przyprawy oraz przecier, mieszamy i odstawiamy na chwilę, żeby się trochę przegryzło. I tyle w temacie farszu.

Ostudzone ziemniaki układamy na dnie naczynia. Uzupełniamy warstwami- ziemniaki na przemian z farszem. Zwykle wychodzi mi w sumie 5 warstw. Ważne, by na wierzchu także były ziemniaki. Całość posypujemy startym żółtym serem i wstawiamy do piekarnika odpalonego na full. W zupełności wystarczy godzinka pod przykryciem, a następnie pół godzinki bez.

Jeśli zostanie Wam trochę ziemniaków dorzućcie je do zupy lub sałatki.

No waste! :)

Smacznego!

final2

Kiełbasa pieczona w piwie

Kiełbasa pieczona w piwie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Biała kiełbasa jest obowiązkowym elementem Świąt Wielkanocnych. Przeważnie jest gwiazdą żurku, ale upieczona w piwie również smakuje świetnie. Można ją podać jako osobne, ciepłe danie, ale można również zaserwować jako dodatek właśnie do żuru :)

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Składniki:

8 – 10 białych surowych kiełbasek dobrej jakości

1 – 2 średnie cebule

1 butelka jasnego piwa

Pół łyżeczki majeranku

Szczypta pieprzu ziołowego

Sól i pieprz

Opcjonalnie: szczypta wędzonej soli, którą kupicie w sklepie Swojski Wyrób.

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

 

Przepis jest banalny :)

Piekarnik rozgrzewamy do 180 stopni.

Cebulę siekamy, przekładamy na patelnię, posypujemy majerankiem, pieprzem ziołowym. Dosmaczamy solą i pieprzem a potem podsmażamy na odrobinie tłuszczu aż się zrumieni.

W naczyniu żaroodpornym układamy kiełbaski i przykrywamy je cebulą. Zalewamy piwem do ¾ wysokości kiełbas. Posypujemy szczyptą soli wędzonej i wstawiamy do rozgrzanego piekarnika. Pieczemy około godziny. Jeśli w międzyczasie odparuje nam za dużo piwa to można nieco dolać, ale nie jest to konieczne.

I to właściwie tyle :) Smacznego!

 

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Karp po żydowsku

Karp po żydowsku

To u nas niekwestionowany wigilijny numer 1 i mniej więcej w co drugiej mojej powieści ktoś przyrządza tę genialną potrawę 😀

Wprawdzie wymaga ona nieco zachodu, ale każda minuta poświęcona na jej przygotowane, w smaku, zwraca się po dwakroć.

Składniki:

– 2 kg karpia

– 2 kg cebuli

– 20 dkg rodzynek jumbo

– 20 dkg migdałów

– kilka ziarenek ziela angielskiego

– kilka listków laurowych lub pół łyżeczki listków laurowych mielonych

– cukier/sól/pieprz do smaku

– żelatyna na 3-4 litry płynu

kolaz1

Cebule obrać, przeciąć na połówki i pokroić w piórka. Zalać ok. 4 litrami wody, osolić i gotować całość przez minimum 2 godziny. W międzyczasie zblanszować migdały i obrać je ze skórek, a rodzynki namoczyć przez chwilę w ciepłej wodzie. Karpia oczyścić, podzielić na dzwonka, oprószyć solą i pieprzem i odstawić na czas przygotowywania wywaru. Jeżeli po obróbce karpia zostaną Wam rybie głowy i ogony, również dodajemy je do gotującej się cebuli.

Po 2 godzinach całość doprawiamy przyprawami. Jeśli jakiejś Wam brakuje, wszystkie wyżej wymienione znajdziecie w sklepie internetowym Swojski Wyrób.

Smak galarety jest sprawą indywidualną i proporcje przypraw są kwestią gustu, ale w każdym razie gorący wywar ma być porządnie słodko-słono-pieprzny. Wszystkie te trzy smaki mają się wyraźne przenikać i na ciepłym płynie ma się nam wydawać, że nieco przesadziliśmy z dosmaczaniem :)

Ale bez obaw, jak wszystko wystygnie, smaki nieco stracą na intensywności i będzie idealnie.

Następny krok to gotowanie karpia.

Przygotowane wcześniej dzwonka dorzucamy do garnka i gotujemy wszystko jeszcze przez około 15-20 minut. Gdy karp wyraźnie zbieleje, delikatnie wyjmujemy go łyżką cedzakową i ostrożnie umieszczamy rybę w salaterce. Na wierzch sypiemy migdały oraz odcedzone rodzynki i wracamy do wywaru.

Płyn przecedzamy przez gęste sitko i z powrotem odpalamy palnik. Jako że w trakcie gotowania, sporo wyparowało, dobrze jest sprawdzić ile wywaru nam zostało, żebyśmy przypadkiem nie przesadzili z żelatyną. Sama cebula, a także gotowane rybie resztki już same w sobie powodują tężenie, ale to niestety nie wystarczy, żeby uzyskać prawidłową konsystencję galarety. Ponieważ tym razem użyłam filetów z karpia i po wszystkim zostało mi ok. 3 litry wywaru, więc do gorącego płynu dodałam odpowiednią ilość żelatyny i odstawiłam do ostudzenia. Odradzam zalewanie ryby gorącym wywarem. Taki nieopatrzny zabieg może sprawić, że ryba się rozpadnie a migdały się ugotują i staną się gumowate. A zatem czekamy aż wywar stanie się letni i dopiero wtedy zalewamy rybę ułożoną w salaterkach.

No, a na koniec jeszcze kilka profilaktycznych zdrowasiek, żeby wszystko dobrze się zsiadło i gotowe. 😀

Paluchy lizać!

final2

Czosnek marynowany w oleju

Czosnek marynowany w oleju

final1

Dziś chciałabym podzielić się z Wami przepisem na marynowany, smażony czosnek. Sam w sobie jest przepyszny, ale też świetnie sprawdza się jako dodatek do sałatek, kanapek czy przyprawa podbijająca smak lubiących czosnek potraw.

Zaczynamy od obrania czosnku. Ważne, aby ząbki były świeże, zdrowe i jędrne. Następnie podsmażamy na patelni czosnek z dodatkiem oleju. Tym razem, po raz pierwszy użyłam słonecznikowego. Moim zdaniem sprawdził się nawet lepiej niż oliwa.

produkty

Ząbki podsmażamy, aż równomiernie zezłocą się z każdej strony.  Następnie w wyparzonych słoiczkach układamy na dnie po gałązce rozmarynu i nakładamy czosnek. Na wierzch każdego słoiczka (ich wielkość mniej więcej taka jak po musztardzie) wsypujemy po ½ łyżeczki soli oraz po 1 płaskiej łyżeczce ulubionych przypraw. W oryginalnym przepisie zaleca się zioła prowansalskie, ale jako że za nimi nie przepadam, zrobiłam własną mieszankę. Dodałam w proporcjach „na oko”: otarty majeranek, sproszkowany laur oraz obsypkę bałkańską od Swojski wyrób, a także pieprz mielony, lubczyk i trochę mielonego kminku.

kolaz1

Następnie całość należy zalać olejem, tak by zakrył czosnek. Słoiczki pasteryzujemy w piekarniku przez około pół godziny. Teoretycznie temperatura nie powinna przekraczać 120 stopni, ale się zagapiłam i nagrzałam na 200. No i rewelacja! Czosnek dodatkowo się przypiekł i stał się cudownie mięciutki! Idealnie rozsmarowuje się na chlebie. A zatem tylko od Was zależy jaki przyrządzicie. Mój wyszedł boski, tak boski, że musiałam go schować głęboko w piwnicy, bo pewnie do następnego dnia już by go nie było 😀

final2

Ogórki kiszone bez wody

Ogórki kiszone bez wody

final1

Zapewne pamiętacie iście rewolucyjny patent na ogórki małosolne bez wody, który jakiś czas temu zelektryzował internet.  Nie mogłam wtedy uwierzyć, że to możliwe, zatem zaintrygowana pognałam do warzywniaka, żeby jak najszybciej sprawdzić czy to prawda. Podobnie było dziś, kiedy to stojąc z sąsiadką po dwóch stronach płotu komentowałyśmy nasze tegoroczne uprawy. I tak od słowa do słowa, sprzedała nieznany mi dotąd patent na kiszenie ogórków. Właśnie bez wody. Zrobiłam wielkie oczy i chyba spojrzałam na nią jak na wariatkę, bo od razu pobiegła do piwnicy i na dowód sprezentowała mi słoiczek.

Wyszła mi z tego najlepsza ogórkowa świata!

produkty

Składniki:

– kilka jędrnych, świeżych ogórków (im bardziej kolczaste, tym lepsze)

– kilka obranych ząbków czosnku

– świeży koperek

– sól

– opcjonalnie gorczyca do Swojski Wyrób

Jako że nie dodajemy wody, a ogórki w czymś pływać muszą, zatem starannie obieramy je skórki, by swobodnie wypuściły sok. Co dziwne, oddadzą z siebie tyle płynu, że praktycznie zakryje całość.

Kroimy je drobno w kostkę, na plasterki lub byle jak :) Czynność staramy się wykonać jak najszybciej, bo ogórki od razu puszczają sok. Dosłownie aż kapie spod noża. Dodajemy szczyptę posiekanego koperku, gorczycy, solimy wg uznania i szybko wsadzamy do słoików. Na wierzchu układamy po 1-2 ząbki czosnku. I tyle. Chciałam mieć porcje „zupowe”, więc tym razem wybrałam nieduże słoiczki.

I teraz najlepsze…

Nie zakręcamy słoików!

Zakrętki mają być w miarę luźno (tak, żeby się tylko trzymały na miejscu). Następnie odstawiamy słoiki na 2-3 dni, do czasu aż zawartość zacznie „buzować”, dokręcamy wtedy zakrętki na maksa, odstawiamy do spiżarni i zapominamy o temacie.

Oczywiście do następnej ogórkowej :)

Moją ugotowałam wg tego przepisu  na zupę krem z zielonych ogórków, tylko że tym razem użyłam dużo mniej ogórków surowych i nie zawahałam się użyć zawartości słoika od mojej sąsiadki.

Niebo w gębie!

Przysięgam!

final2

Pieczona sarnina

Pieczona sarnina

W internecie przepisów na sarninę znalazłam całe mnóstwo, ale nie uwiódł mnie żaden, zatem sięgnęłam po moją poczciwą „Kuchnię Polską” i jak zwykle się nie zawiodłam. Oczywiście nie byłabym sobą, gdybym czegoś nie zmieniła i nie zrobiła po swojemu, ale i tak sarnina udała się idealnie.

produkty1

Składniki:

– 1 kg sarniny (mięso z udźca)

– 20 dag słoniny

– 200 ml czerwonego wina (opcjonalnie)

– kilka ząbków czosnku

– mieszanka 18 ziół ojca Mateusza od Swojski Wyrób

– sól i pieprz

– rękaw foliowy

kolaz1

Z mięsa usunąć wszystkie powięzi, następnie nakłuć całość i solidnie naszpikować pokrojoną w wąskie paski słoniną. Dziczyzna z natury bywa sucha, zatem słoniny nie żałujemy :) Następnie mięso należy obtoczyć w mieszance wymienionych wyżej przypraw z przeciśniętym przez praskę czosnkiem włącznie i pozostawić w spokoju. Najlepiej na kilka godzin. Po tym czasie włączyć piekarnik na 180 stopni, odlać płyn i całość przełożyć do rękawa.  I do piekarnika!  Wcześniej podlać winkiem! Paluchy lizać!

Zasada pieczenia jest prosta:

1 centymetr grubości mięsa = 10 minut pieczenia.

Po wyjęciu z piekarnika należy dać naszej gorącej sarninie odpocząć przez 10 minut a później już tylko się delektować.

Dziczyzna uwielbia kasze i grzyby. Zatem szalejcie do woli <3

final2

Drożdżówki z wiśniami

Drożdżówki z wiśniami

Sezon na wiśnie w pełni, więc czas na pyszne, drożdżowe bułeczki właśnie z ich dodatkiem :) Przepis jest niekłopotliwy. Właściwie jedyna upierdliwość to drylowanie wiśni, ale nie potrzebujemy ich znowu tak wiele, więc wieczności nam to nie zajmie 😀

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Lista produktów:

– 500 g mąki pszennej

– 250 ml mleka

– 1 opakowanie suszonych drożdży (7 g)

– 1 jajko

– 80 g masła

– 50 g cukru

– 2 szklanki wydrylowanych wiśni

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W rondelku lekko podgrzewamy mleko. Wsypujemy drożdże, dodajemy łyżkę cukru i trzy czubate łyżki mąki. Mieszamy na jednolitą masę i odstawiamy na kilka minut. Drożdże muszą zacząć pracować.

W tym czasie przesiewamy resztę mąki do sporej miski, dodajemy jajko, miękkie masło i cukier. Wlewamy zaczyn i wyrabiamy ze wszystkich składników elastyczne ciasto.

Ciasto zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięta. Powinno podwoić objętość, co z reguły zajmuje mu około 30 – 40 minut.

Po tym czasie ponownie zagniatamy ciasto i dzielimy na porcje. Jeśli chcemy mieć mniejsze bułeczki, to na 16, jeśli większe to na 12.

Włączamy piekarnik i czekamy aż nagrzeje się do 180 stopni. Wiśnie mieszamy z łyżką cukru.

Z kawałków ciasta robimy placuszki na które nakładamy łyżkę wiśni, po czym formujemy bułeczki. Trzeba dość porządnie zamykać owoce w środku by drożdżówki nie pootwierały się w piekarniku pod wpływem wysokiej temperatury.

Układamy bułeczki na blasze i zostawiamy pod przykryciem na 20 minut do wyrośnięcia. Potem smarujemy je z wierzchu mlekiem i pieczemy około 20 minut (jeśli podzieliliśmy ciasto na 12 porcji, to czas pieczenia wydłuży się o 5 minut).

Dekorujemy lukrem albo cukrem pudrem.

 

Smacznego :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Fasola po bretońsku Pawła Tomali

Fasola po bretońsku Pawła Tomali

final2

Witajcie w dzisiejszym wydaniu „Kuchni gości”. Dzisiaj gotuje dla Was Paweł Tomala, który o sobie mówi tak:

Dzięki nostalgicznej tęsknocie do dobrego, swojskiego jedzenia wstąpiłem w szeregi Wędzarniczej Braci na forum wedlinydomowe.pl i realizuję się w zadymionym świecie domowego wyrobu wędlin wytwarzając według tradycyjnych receptur swojskie wyroby. Od kiełbas aż po wędlinki dojrzewające.

Bardzo chętnie i odważnie eksperymentuję w kuchni i nie tylko na niwie przekąsek, bo i większe wyzwania w postaci choćby tortów nie są mnie w stanie wystraszyć.

Lubię klimatyczno-tematycznie przedstawić efekty swoich dokonań masarsko kulinarnych , fotografując je w ciekawie dobrany sposób z dobrze dobranymi dodatkami jak deska, obrus, nóż, czy też wazonik z goździkami  :)

Bardzo chętnie spędzam czas z dala od miejskiego zgiełku w prawie leśnej ciszy zbierając grzyby czy po prostu wpatrując się w horyzont. Lekko zbzikowany na punkcie muzyki zespołu GREGORIAN. Jestem też zapalonym kibicem siatkarskim :)

Fasola po bretońsku

received_10211676455212825

Składniki:

– opakowanie białej fasoli „Jasiek ”

– 25 -35 dkg kiełbasy (można tez dodać boczku)

– 5-7 cebul średniej wielkości (jeśli ktoś lubi może być więcej :))

– koncentrat pomidorowy

– tłuszcz (czytaj smalec) do podsmażenia kiełbasy i cebuli

– sól, pieprz, majeranek i papryka

Fasolę dzień wcześniej przebrać i zalać przegotowana zimną wodą. Następnego dnia ugotować ją w tej samej wodzie, w miarę potrzeby dolewając wrzątku. Kiełbasę i cebule pokroić w drobną kostkę i podsmażyć (można dodać mąki i lekko zasmażyć) a następnie dodać koncentrat pomidorowy. Doprawić solą, pieprzem i majerankiem. Tak uzyskanym ” sosem ” zalewamy fasolkę, mieszamy i trzymamy na średnim ogniu około 15 minut, delikatnie mieszając, po tym czasie szykujemy sobie bułeczkę (może być z masełkiem :)), wykładamy fasolę na talerz i po prostu jemy :)

Smacznego :)

final1

Chłodnik z ogórkami małosolnymi

Chłodnik z ogórkami małosolnymi

Latem nic nie zastąpi zimnego, pełnego chrupiących ogóreczków chłodnika. Jeśli użyjecie małosolnych to zupa wchodzi w zupełnie inny wymiar 😀 Tylko pamiętajcie, by ogórków nie trzeć na tarce. Żeby były chrupiące to należy je pokroić w drobną kostkę. Dobrze by było, żeby ogórki nie były przekiszone. Najlepsze do naszego celu będą jedno lub dwudniowe.

Ogromną zaletą chłodnika jest jego niskokaloryczność. No chyba, że do jego produkcji użyjecie śmietany i bulionu z kostki. Ja nie polecam, ale wiem, że niektórzy ludzie tak robią :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Składniki:

– 1 średni burak lub 2 małe

– 400 ml rzadkiego jogurtu

– 500 ml kefiru

– 100 ml mleka (opcjonalnie)

– 3 średnie ogórki małosolne

– 2 średnie ogórki surowe

– 2 ząbki czosnku

– pół pęczka szczypiorku

– pół pęczka koperku

– sól i pieprz do smaku

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zdaję sobie sprawę, że tradycyjnie do chłodnika stosuje się botwinę, czyli młode buraki z listkami, ale ja wolę wersję bez listków. Po pierwsze nie plączą mi się po zupie a po drugie nie raz zdarzyło mi się, że chłodnik z botwiną miał nieładny bury kolor. Z samym burakiem nie ma takiego problemu a poza tym trze się go szybko zamiast się bawić z siekaniem liści i mikroskopijnych buraczków.

No dobra. Bierzemy się do roboty.

Buraki obieramy i trzemy na grubych oczkach tarki. Przekładamy do garnka, lekko solimy i zalewamy niewielką ilością wody. Nawet nie musi dokładnie przykryć buraków. Zagotowujemy i zdejmujemy z gazu. Wody oczywiście nie odlewamy :) Garnek odstawiamy do całkowitego ostygnięcia.

W międzyczasie kroimy drobno ogórki, siekamy szczypior i koperek. Czosnek przeciskamy przez praskę.

Gdy buraki całkowicie ostygną to dokładamy do garnka kefir i jogurt. Opcjonalnie mleko, jeśli chłodnik ma być nieco rzadszy. Wrzucamy posiekane zioła, pokrojone ogórki. Doprawiamy czosnkiem, solą i pierzem. Przed zjedzeniem zupę warto chłodzić minimum dwie godziny. Podawać z jajem ugotowanym na twardo.

Smacznego :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA