Browsed by
Tag: kuchnia włoska

image_pdfimage_print
Pizza

Pizza

final1

 

Jak kraj długi i szeroki, wszyscy ostatnio na potęgę pieką co się da. W sklepach podobno już drożdży brakuje, ale jeśli ktoś jeszcze ma, to poniższy przepis na pizzę może mu się przydać 😀

Ciasto na pizzę:

1 kg mąki pszennej

650 ml ciepłej wody

2 x 7 g suszonych drożdży

2 łyżeczki soli

1 łyżeczka cukru

3 łyżki mleka

 

W rondelku z ciepłą wodą rozpuszczamy drożdże i cukier. Dodajemy 3 łyżki mleka, mieszamy, nakrywamy ściereczką i czekamy 15 minut aż zaczną pracować.

Do dużej miski wsypujemy mąkę i sól. Wlewamy zaczyn z rondelka. Zagniatamy ciasto.

Bierzemy kolejną czystą miskę, smarujemy ją olejem, wkładamy ciasto i nakrywamy ściereczką. Zostawiamy na godzinę do wyrośnięcia. Ja to robię tak, że ogrzewam piekarnik do 30 stopni, wstawiam ciasto i wyłączam piekarnik.

Wyjmujemy ciasto, zagniatamy i dzielimy na 6 części. Porcja ciasta wystarcza na pizzę nieco mniejszą od standardowej blachy piekarnika.

kolaz1

 

Sos na pizzę:

2 x sos pomidorowy w kartoniku

Po pół łyżeczki: soli, oregano, bazylii, suszonego czosnku, suszonych pomidorów

Szczypta: pieprzu, papryki czerwonej

50 ml czerwonego wytrawnego wina

2 ząbki czosnku

Łyżeczka oliwy

W głębszej patelni lekko podsmażamy posiekane ząbki czosnku na oliwie. Wlewamy sos pomidorowy, dodajemy wszystkie składniki. Przykrywamy kratką (będzie pryskało i bulgotało) i całość, czasem mieszając, odparowujemy do momentu uzyskania dość gęstej pasty.

Blaszkę wykładamy papierem do pieczenia. Podsypując mąką rozwałkowujemy cienko ciasto.

 

Pastę pomidorową rozprowadzamy na pizzy w niewielkiej ilości, bo ma intensywny smak. Cała sztuka polega na tym, żeby nie zalać placków rzadkim sosem w dużej ilości bo wszystko będzie pływało i się dusiło zamiast upiec.

Pizzę posypujemy tartym żółtym serem. Ja daję pół na pół mozzarellę i goudę. Dalej lecą Wasze ulubione dodatki. Nie pchajcie za dużo, zwłaszcza warzyw, bo puszczą sok i będzie nieapetycznie :)

Piekarnik nagrzewamy do 230 stopni bez termoobiegu. Pizzę pieczemy 14-15 minut.

Smacznego :)

lead

Zapiekanka makaronowa po włosku

Zapiekanka makaronowa po włosku

To danie autorstwa mojej mamy, towarzyszy naszej rodzinie odkąd pamiętam. Najczęściej w weekendy lub na okoliczność rodzinnych uroczystości. Do niedawna było niezaprzeczalną domeną mamy, ale od jakiegoś czasu sama przejęłam pałeczkę i staram się skopiować mistrzynię <3

Sprawa z pozoru wydaje się prosta. Czynności są banalne.

Wszystkie główne składniki widać na zdjęciu, zatem zawczasu szykujemy sobie co potrzeba. Wirtuozeria zacznie się potem 😀

 

Składniki główne:

– paczka makaronu typu rurki lub świderki- ½ kg

– kiełbasa toruńska lub podwawelska- ½ kg

– pieczarki- ½ kg

– 3 duże cebule

– ser żółty edamski lub tylżycki – ¼ kg

– przecier pomidorowy 200g

– trochę masła klarowanego lub oleju do smażenia

– kulka mozzarelli (opcjonalnie)

Przygotowanie całości oraz obróbka składników nie zajmuje więcej czasu, niż potrzeba nam na ugotowanie makaronu.

Do dzieła!

Zaczynamy od zagotowania odpowiedniej ilości osolonej wody, w której wyląduje rzeczony makaron i zabieramy się do pracy. W tym czasie odpalamy także palnik pod patelnią i na dowolną grubość rozdrabniamy cebulę, którą rumienimy na sklarowanym maśle. Używam blendera, bo szkoda czasu na siekanie.

Jako że nie lubię brudzić naczyń bez sensu, gotowa cebula od razu ląduje w naczyniu, w którym będziemy piec. U mnie jest to leciwa emaliowana klasyczna gęsiarka i właśnie do jej gabarytów dostosowałam wagę składników.

Następnie na tej samej patelni krótko przesmażam pokrojoną kiełbasę, później lecą pokrojone pieczarki. Naprawdę szybko zagęszczamy ruchy, bo pieczarki błyskawicznie się kurczą. Pieczarki i cebulę już na patelni traktuję solą, pieprzem i słodką papryką. Niech smak się wciąga :)

Wszystko do naczynia. Dodajemy przecier pomidorowy i mieszamy.

I właśnie teraz zaczynają się prawdziwe czary <3

Diabeł tkwi w szczegółach, a tutaj diabeł tkwi w przyprawach.

Przyprawy:

– papryka słodka- nie żałować, ile damy będzie super

– pieprz cayenne – ½ łyżeczki

– imbir mielony- ½ łyżeczki

– sól wędzona od Swojski wyrób – ½ łyżeczki

– pieprz czarny – wg uznania, ale nie szaleć, bo wcześniej już daliśmy trochę

– sól himalajska lub zwykła- wg uznania

Zapiekanka z zasady ma być pikantna, ale bez przesady. Ma przyjemnie rozgrzewać, a nie przepalać przełyk czy przetykać rury. Ilość przypraw dobrałam tak, żeby nawet nieco starszemu dziecku spasowało, ale oczywiście możecie indywidualnie zmieniać proporcje.

Na koniec dorzucamy do naczynia starannie odcedzony makaron ugotowany al dente, dokładnie mieszamy i zawartość posypujemy byle jak zblendowanym żółtym serem. I tak się rozpuści :) Ci z Was, którzy nie wierzą w kalorie, mogą dodatkowo zaszaleć i na wierzchu ułożyć plastry mozzarelli.

No i teraz piekarnik.

Jakieś półtorej godzinki pod przykryciem przy 200 stopniach. Pod koniec można odkryć, żeby ser mocniej się zrumienił. I gotowe.

p.s. Osobiście lubię zostawić wszystko przygotowane na kilka godzin albo wręcz do następnego dnia, by się przegryzło i dopiero wtedy upiec całość. Ale upieczone od razu także będzie świetne.

Paluchy lizać! Gwarantuję!

A! Zapomniałam!

Zimne piwo się przyda 😀

Włoskie trio

Włoskie trio

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Kto nie lubi makaronu? Przyznam szczerze, że ja nikogo takiego nie znam. Makarony są po prostu smaczne a do tego mają jeszcze jedną, ogromną zaletę. Przygotowanie smacznej włoskiej pasty trwa zazwyczaj tyle, ile czasu trzeba na ugotowania makaronu. Czyli krótko :)

Długo myślałam, który z sosów lubię najbardziej, ale kwestia pozostała nierozstrzygnięta. Dlatego dzisiaj zaszalejemy i przygotujemy sobie trzy różne potrawy. I niezupełnie przypadkiem układają się we włoską flagę :)

Aha, z podanych składników wychodzi porcja na 2 – 3 osoby.

Makaron z pesto

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Składniki:

– pół pęczka bazylii

– 50 g tartego parmezanu

– 4 łyżki oliwy z oliwek

– łyżka nasion słonecznika (albo orzeszków pinii)

– ząbek czosnku

– spora szczypta soli

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Nasiona słonecznika prażymy przez chwilę na suchej patelni. Wrzucamy do blendera wraz z pozostałymi składnikami. Blendujemy, ale niezbyt dokładnie. Fajnie, jeśli będą wyczuwalne kawałki pestek. Jeśli sos będzie zbyt gęsty to możemy dodać jeszcze trochę oliwy, ale trzeba pamiętać, że jeśli chcemy, żeby pesto ładnie oblepiło makaron to nie może to być zbyt rzadkie.

Gotowe pesto mieszamy z gorącym makaronem, posypujemy tartym parmezanem i niezwłocznie serwujemy.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Makaron (prawie) carbonara

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Składniki:

– 50 g boczku lub wędzonki

– 100 ml śmietanki słodkiej 12%

– 50 g parmezanu

– 1 żółtko

– duży ząbek czosnku

– łyżeczka oliwy z oliwek

– szczypta soli

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

To nie jest klasyczna carbonara, ale zapewniam Was, że jest pyszna :)

W głębokim talerzu mieszamy śmietankę z żółtkiem i łyżeczką oliwy. Dodajemy starty parmezan i czosnek. Mieszamy na gładką masę. Dodajemy szczyptę soli.

W międzyczasie drobno pokrojony boczek obsmażamy na patelni. Gdy już nam się ładnie przyrumieni to wrzucamy na patelnię makaron. Wlewamy śmietankę z dodatkami i chwilę podgrzewamy na niewielkim ogniu. Uważajcie, bo jak przetrzymacie za długo to wyjdzie wam jajecznica zamiast gładkiego sosu :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Makaron z tuńczykiem i pomidorami

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Składniki:

– 200 ml przecieru pomidorowego

– 50 ml czerwonego wytrawnego wina

– 30 g tartego parmezanu

– mała puszka anchois

– puszka tuńczyka w oliwie

– 30 g cebuli

– duży ząbek czosnku

– łyżeczka oliwy z oliwek

– duża szczypta soli

– odrobina posiekanej natki pietruszki (opcjonalnie)

– kilka kropli tabasco (opcjonalnie)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Cebulę siekamy drobno i podsmażamy chwilę na oliwie. Anchois i czosnek drobno siekamy. Wszystkie składniki sosu wrzucamy na patelnię i chwilę dusimy. Wino musi odparować a całość zgęstnieć.

Mieszamy z gorącym makaronem. Dekorujemy posiekaną natką pietruszki i tartym parmezanem.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Makaron z łososiem

Makaron z łososiem

Makaron jest największym przyjacielem każdego pracującego człowieka 😀 Dzięki niemu przygotowanie ciepłego posiłku zajmuje 15 minut a efekt przeważnie jest zadowalający. Z naszą dzisiejszą potrawą jest nie inaczej. Robi się błyskawicznie, dobrze smakuje i wychodzi każdemu. Czego chcieć więcej? :)

Składniki na 3-4 osoby:

– 300 g makaronu linguine

– 100 g wędzonego łososia

– 2 żółtka

– 50 g startego parmezanu

– 150 ml śmietanki niesłodzonej do kawy 12%

– garść świeżego koperku

– 2-3 ząbki czosnku

– płaska łyżeczka czosnku niedźwiedziego

– kilka kropli soku z cytryny

– szczypta soli i pieprzu

No to do roboty!

Najpierw wstawiamy garnek z wodą na gaz i czekając aż się zagotuje bierzemy się za zrobienie sosu. Do głębokiego talerza wlewamy śmietankę, dodajemy żółtka, czosnek niedźwiedzi, ¾ parmezanu, starty czosnek oraz po szczypcie soli i pieprzu do smaku. Nie przesadźcie zwłaszcza z solą bo przecież parmezan też jest słony.

I teraz taka dygresja mała. Nie kombinujcie z wrzucaniem całych jajek. Białka przydadzą się Wam do czegoś innego a jak dodacie je do tego sosu to zepsujecie cały efekt.

Chyba właśnie nam się woda zagotowała, więc czas ją osolić i wrzucić makaron.

No dobra, czas na mieszanie bazy do sosu. Ma być na tyle starannie, że jak podniesiecie do góry widelec to się za nim ma żółtko nie ciągnąć.

Teraz szybciutko kroimy łososia i wrzucamy do sosu. Czekamy tylko na makaron.

Gdy się ugotuje, to odcedzamy go i przekładamy na patelnię. Od razu wlewamy sos, włączamy mały gaz i ciągle mieszając obserwujemy. Gdy sos zacznie gęstnieć bezzwłocznie przekładamy makaron na talerze. Lepiej zdjąć nawet trochę za wcześnie (sos na talerzu i tak zostanie wchłonięty przez kluchy) niż przeoczyć moment ścięcia się żółtek bo wyjdzie nieapetyczna jajecznica.

Porcje makaronu posypujemy koperkiem, odrobiną parmezanu i kropimy dosłownie kilkoma kropelkami soku z cytryny. I już :)

 

Bigos z cukinii Marty Januszewskiej

Bigos z cukinii Marty Januszewskiej

Drodzy czytelnicy!

Witamy Was serdecznie w nowej rubryce o wdzięcznej nazwie „Kuchnia gości”. Zaprosiłyśmy do współpracy przy jej tworzeniu wielu wspaniałych gości, którzy przygotują dla Was swoje ulubione dania.

Dzisiaj witamy w naszych progach Martę Januszewską, dziennikarkę, prezenterkę, gospodynię wydarzeń, tłumaczkę i anglistkę. Zawodowo jest związana z Programem Pierwszym Polskiego Radia.

kolaż

O sobie mówi tak:

Mikrofon mnie lubi – z wzajemnością. Tak jest od piątego roku życia kiedy na wielkiej scenie wyrecytowałam Brzechwowy „Entliczek pentliczek”, zgarnęłam nagrodę i przekonałam się, jaką frajdą jest mówienie w taki sposób, żeby inni chcieli słuchać.

Lokalne rzeszowskie radio właściwie mnie wychowało, bo radiowcem zaczęłam być w wieku 15 lat. Polszczyznę kocham miłością pierwszą i największą, ale zaraz po niej język Szekspira – bywam zresztą anglistką. Uwielbiam głosem malować rzeczywistość, ale ważniejsze dla mnie, by mieć coś do powiedzenia. Dlatego lubię słuchać ludzi i dawać im czas.

Absurdalnie wielbię Leśmiana, Cortazara i Osiecką. Książki czytam hurtowo. Daję się rozemocjonować polityką, zwłaszcza międzynarodową. Palę się do dyskusji o relacjach, związkach, uczuciach i emocjach. Nie umiem żyć bez muzyki – Szostakowicza, Brela, Matuszkiewicza, U2, Stinga, Muńka Staszczyka i Daft Punk. Lekiem na chandrę jest bieganie. Uwielbiam kawę z cynamonem, ale to w herbaciarni tracę głowę. Im więcej się dzieje, tym mi lepiej. Mojemu otoczeniu też, bo wtedy kipię pomysłami i entuzjazmem do ich realizacji.

Jestem „ogarniaczem chaosu”, straszną gadżeciarą, kocham koty, w szpilkach mogłabym biegać i – niezależnie od formy drużyny – kibicuję Piłkarskiej Reprezentacji Polski. Wierzę w ludzi: w to, że każdy z nas chce być najlepszą wersją siebie. Kocham swoją pracę – zawsze się w niej spalam, nigdy nie kopcę. I tego samego oczekuję od innych.

 

Poniżej przepis na ulubione danie Marty, które specjalnie dla Was przygotowała:

A zatem: bigos z cukinii

Nie wiedzieć czemu nazwany bigosem, bo bliżej mu do leczo :)

produkty1

 

Składniki (na dwie osoby albo jedną bardzo głodną – można dowolnie dodawać, odejmować – jak kto lubi: dać więcej cebuli, cukinii czy kiełbaski – ja zwykle proporcje ustawiam z tego, co mam). Dzisiaj: dwie cukinie (im młodsze, tym lepsze), laska kiełbasy (tu śląska, może być jaka komu do gustu przypada: zwyczajna, lisiecka, głogowska etc.), cebula, przecier pomidorowy, przyprawa typu podravka, ewentualnie sól (choć ja nie używam) i pieprz – tego akurat lubię dodać sporo. :)

Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy krótko na oliwie czy oleju (ja ostatnio wszystko robię na kokosowym).

Cukinię obieramy i kroimy w kostkę. Jeśli jest młoda – w całości. Ze starszych osobników najpierw łyżeczką usuwamy gniazda nasienne

Cukinia wędruje na patelnię do cebuli.

bigos1

Posypujemy podravką – odrobinę, dosłownie szczyptę. Zawsze można potem dosmaczyć. Dusimy jakieś 5-10 minut – można dolać odrobinę wody, jeśli cukinia nie puści wystarczająco dużo soku. Chodzi o to, żeby się wytworzył sos własny.

W międzyczasie kroimy kiełbaskę w kostkę i dodajemy na patelnię.

I dusimy prawie do miękkości – młoda cukinia to będzie max 20 minut.

Kiedy w zasadzie nasz bigos jest już gotowy, dodajemy łyżkę przecieru pomidorowego. Znów można odrobinę wody, jeśli widać, że nie ma sosu.

Teraz dosłownie minuta na ogniu i gotowe.

bigos3

Wyłożyć na talerz, ja jeszcze obficie posypuję świeżo zmielonym pieprzem, do tego pieczywo, jakie kto lubi (np. chleb orkiszowy). Voilá!

Jest to bardzo sympatyczna jednogarnkowa potrawa, którą w cukiniowym sezonie pochłania się u nas w ilościach przemysłowych. Bardzo dobrze sprawdza się też na imprezach.

A przepis jest z gatunku zapożyczonych. Kiedyś jadłam u znajomych i przyniosłam pomysł do domu. Wszyscy kupieni :)

bigos4

Roladki z pesto

Roladki z pesto

Pesto to niezwykle pojemne słowo. Właściwie to obecnie oznacza po prostu zmiksowane coś, co następnie łączy się z makaronem. Albo z czymś innym 😀

Wszystko to, co miksujemy a nie jest zupą – kremem, od biedy może się nazywać pesto 😉

Absolutna klasyka gatunku to pesto genovese, które składa się z bazylii, tartego parmezanu lub pecorino, oliwy z oliwek, czosnku, szczypty soli i oczywiście z orzeszków pinii. Orzeszków, które orzeszkami wcale nie są, tylko nasionami wydłubywanymi z szyszek sosny pinii. Utrudnienie polega na tym, że pinie zaczynają rodzić szyszki po dwudziestu latach a pozyskiwanie „orzeszków” jest trudne i kosztowne: najpierw trzeba ogrzać szyszki, żeby się otworzyły, potem wyciągnąć nasiona i obrać z twardych łupinek.

To wszystko sprawia, że nasiona pinii są koszmarnie drogie. Różne ludzie mają patenty, by zrobić tańszy wariant pesto genovese. Jedni zastępują orzeszki pinii pestkami dyni, inni przeróżnymi orzechami. Osobiście uważam, że najbliższy oryginału, by nie powiedzieć, nieomal nie do odróżnienia, jest wariant z nasionami słonecznika.

Nie przekonałam Was? To może różnica w cenie Was przekona.

Orzeszki pinii: 20 zł za 100 gram

Pestki słonecznika: 1,30 zł za 100 gram

No! 😀

Lista zakupów:

pesto1

pesto_2

No to do dzieła. Czosnek zetrzeć, ser też (chyba, że kupiliście tarty, to wam odpada trochę roboty). Proporcje wszystkich składników na oko. Uważać z solą. Wszystko do pojemnika i blendujemy na gładką masę. Próbujemy, dosmaczamy, sprawdzamy, czy ma w miarę gęstą konsystencję. Odstawiamy na bok.

1

Teraz czas się nieco poznęcać nad kurzymi cyckami. Rozklepujemy je tłuczkiem przez folię spożywczą możliwie cienko i możliwie równo. Smarujemy pesto, układamy suszone pomidory z zalewy i zwijamy roladki. Spinamy wykałaczkami.

kolaż

Obsmażamy na patelni. Wstawiamy do rozgrzanego wcześniej do 180 stopni piekarnika na 15 minut.

W tym czasie gotujemy makaron, mieszamy go z pesto. Resztę pesto wkładamy do słoiczka i zalewamy cienką warstwą oliwy, żeby się nie zepsuło. Będzie do wykorzystania na później.

Wyciągamy roladki z piekarnika i serwujemy z gorącym makaronem. Smacznego :)

rolady1

rolada2