Browsed by
Tag: potrawy Wigilijne

image_pdfimage_print
Karp po żydowsku

Karp po żydowsku

To u nas niekwestionowany wigilijny numer 1 i mniej więcej w co drugiej mojej powieści ktoś przyrządza tę genialną potrawę 😀

Wprawdzie wymaga ona nieco zachodu, ale każda minuta poświęcona na jej przygotowane, w smaku, zwraca się po dwakroć.

Składniki:

– 2 kg karpia

– 2 kg cebuli

– 20 dkg rodzynek jumbo

– 20 dkg migdałów

– kilka ziarenek ziela angielskiego

– kilka listków laurowych lub pół łyżeczki listków laurowych mielonych

– cukier/sól/pieprz do smaku

– żelatyna na 3-4 litry płynu

kolaz1

Cebule obrać, przeciąć na połówki i pokroić w piórka. Zalać ok. 4 litrami wody, osolić i gotować całość przez minimum 2 godziny. W międzyczasie zblanszować migdały i obrać je ze skórek, a rodzynki namoczyć przez chwilę w ciepłej wodzie. Karpia oczyścić, podzielić na dzwonka, oprószyć solą i pieprzem i odstawić na czas przygotowywania wywaru. Jeżeli po obróbce karpia zostaną Wam rybie głowy i ogony, również dodajemy je do gotującej się cebuli.

Po 2 godzinach całość doprawiamy przyprawami. Jeśli jakiejś Wam brakuje, wszystkie wyżej wymienione znajdziecie w sklepie internetowym Swojski Wyrób.

Smak galarety jest sprawą indywidualną i proporcje przypraw są kwestią gustu, ale w każdym razie gorący wywar ma być porządnie słodko-słono-pieprzny. Wszystkie te trzy smaki mają się wyraźne przenikać i na ciepłym płynie ma się nam wydawać, że nieco przesadziliśmy z dosmaczaniem :)

Ale bez obaw, jak wszystko wystygnie, smaki nieco stracą na intensywności i będzie idealnie.

Następny krok to gotowanie karpia.

Przygotowane wcześniej dzwonka dorzucamy do garnka i gotujemy wszystko jeszcze przez około 15-20 minut. Gdy karp wyraźnie zbieleje, delikatnie wyjmujemy go łyżką cedzakową i ostrożnie umieszczamy rybę w salaterce. Na wierzch sypiemy migdały oraz odcedzone rodzynki i wracamy do wywaru.

Płyn przecedzamy przez gęste sitko i z powrotem odpalamy palnik. Jako że w trakcie gotowania, sporo wyparowało, dobrze jest sprawdzić ile wywaru nam zostało, żebyśmy przypadkiem nie przesadzili z żelatyną. Sama cebula, a także gotowane rybie resztki już same w sobie powodują tężenie, ale to niestety nie wystarczy, żeby uzyskać prawidłową konsystencję galarety. Ponieważ tym razem użyłam filetów z karpia i po wszystkim zostało mi ok. 3 litry wywaru, więc do gorącego płynu dodałam odpowiednią ilość żelatyny i odstawiłam do ostudzenia. Odradzam zalewanie ryby gorącym wywarem. Taki nieopatrzny zabieg może sprawić, że ryba się rozpadnie a migdały się ugotują i staną się gumowate. A zatem czekamy aż wywar stanie się letni i dopiero wtedy zalewamy rybę ułożoną w salaterkach.

No, a na koniec jeszcze kilka profilaktycznych zdrowasiek, żeby wszystko dobrze się zsiadło i gotowe. 😀

Paluchy lizać!

final2