Browsed by
Tag: potrawy

image_pdfimage_print
Zapiekane jajka

Zapiekane jajka

final1

Podobnie jak większość ludzkości, rano, przed wyjściem z domu, w pośpiechu ledwie wyrabiam na zakrętach. Każda minuta jest cenna, więc i przy śniadaniu muszę się streszczać. A tak je lubię :) Za to w soboty, gdy nigdzie się nie spieszę, zawsze przyrządzam mojej rodzinie coś ekstra. Dziś chciałam Wam zaproponować pyszny pomysł na zwykłe jajka.

Nie ukrywam, przygotowanie wymaga nieco zabawy, ale gwarantuję, że efekt po stokroć jest wart każdej poświęconej minuty <3

produkty1

 

Składniki na 4 porcje:

– 4 jajka

– 8 kromek chleba tostowego

– 2 średnie pomidory

– 1 średnia cebula

– sól, pieprz, przyprawy, odrobina mąki i masła

– coś zielonego do dekoracji

kolaz1

Na „dzień dobry” odpalamy piekarnik na 190 stopni i w międzyczasie zabieramy się za resztę. Cebulę oraz pomidory siekamy dość drobno i przesmażamy na patelni aż całość zacznie przypominać dość gęsty sos. Dodajemy sól i pieprz.

Naczynia do zapiekania smarujemy wewnątrz masłem i posypujemy odrobiną mąki. Inaczej połowa naszego śniadania zostanie przyklejona do ścianek i będzie odmaczać się kilka godzin.

kolaż2

Z chleba tostowego odcinamy skórki i kromki wałkujemy na płaskie placki. Wykładamy chlebem nasze naczynka, a skórki kroimy w drobną kosteczkę i wsypujemy na blaszkę, na której za chwilę wyląduje reszta naszych przysmaków. Przy okazji zrobimy sobie chrupiące, beztłuszczowe grzanki – idealne jako dodatek do kremowych zup :)

Do naczynek nakładamy pomidorową pastę. Następnie na wierzch wbijamy po jajku. Wystające kawałki chleba smarujemy miękkim masłem.  Gotowe.

Teraz całość ląduje w piekarniku na ok. 15 minut. Pieczemy do momentu, aż białka się zetną, a wystający chleb ładnie się przyrumieni.

Podawać na gorąco, udekorowane zieleninką.

Smacznego :)

lead1

 

Kwaśnica z prażuchami

Kwaśnica z prażuchami

Dawno temu, gdy zimą z warzyw dostępne były głównie ziemniaki, włoszczyzna i kapusta kiszona, pomysłowość gospodyń domowych sięgała zenitu, by z tych skromnych składników gotować możliwie urozmaicone dania.

Kreatywność w gotowaniu potraw z kapusty i ziemniaków zaowocowała na przykład kwaśnicą. Kwaśnica od kapuśniaku różni się przede wszystkim stopniem kwaśności. Ta pierwsza ma być naprawdę kwaśna. Jeśli kapusta wydaje nam się zbyt łagodna w smaku to do zupy można dolać wody z kiszenia. Druga różnica jest taka, że w przeciwieństwie do kapuśniaku, kwaśnica musi być klarowna. Aby to osiągnąć, nie można dodawać żadnych zasmażek ani ziemniaków, które z pewnością spowodują zmętnienie zupy.

Dlatego my naszą kwaśnicę podamy dzisiaj z prażuchami, czyli czymś pomiędzy kluskami ziemniaczanymi lub kleistym puree. Jak zwał, tak zwał, najważniejsze jest to, że robią się same a smakują cudownie i świetnie dopełniają smak naszej kwaśnicy.

Lista zakupów:

0,5 kg kapusty kiszonej

0,5 kg boczku wędzonego

0,3 kg bardzo dobrej kiełbasy

1 kg ziemniaków z białym miąższem (np. Irga)

2 ząbki czosnku

3 czubate łyżki mąki pszennej

2 cebule

3 łyżeczki majeranku

5 kapeluszy suszonych pogrzybków

Sól

Pieprz

Liść laurowy

Ziele angielskie

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Zaczynamy od namoczenia grzybów w niewielkiej ilości wody. Następnie bierzemy boczek i kiełbasę. Połowę boczku zostawiamy w jednym kawałku. Z drugiego kawałka odkładamy 2 niezbyt grube plasterki. Z kiełbasy odkładamy 1/4. Pozostały boczek i kiełbasę i jedną cebulę kroimy w grubą kostkę i przesmażamy lekko na patelni. Plasterki boczku i kawałek kiełbasy również kroimy, ale drobno i również przesmażamy, ale osobno, na małej patelni. Tym razem skwarki mają być bardzo dobrze wysmażone i chrupiące. Odstawiamy małe skwarki na bok i bierzemy spory garnek na zupę. Wrzucamy do niego boczek w kawałku, jedną całą cebulę, ziele angielskie i liść laurowy. Gotujemy przez kilka minut i dorzucamy duże skwarki z cebulą.

Zupa się gotuje na niewielkim ogniu a my w tym czasie kroimy, ale niezbyt drobno kapustę. Kapusty nie odciskamy a pozostały w opakowaniu płyn zostawiamy na wszelki wypadek. Jeśli pod koniec gotowania okaże się, że zupa nie jest wystarczająco kwaśna, to dolewamy wodę z kiszenia.

Grzyby kroimy w wąskie paseczki, wrzucamy do zupy. Dalej leci kapusta, posiekane lub starte dwa ząbki czosnku, majeranek oraz sól i pieprz do smaku. Zupę nakrywamy pokrywką, zmniejszamy ogień i gotujemy do miękkości kapusty.

Ziemniaki obieramy, myjemy i kroimy w ćwiartki. Solimy i gotujemy do miękkości w osobnym garnku. Teraz odlewamy wodę (zachowując szklankę płynu), którą wlewamy z powrotem do garnka. Zasypujemy ziemniaki trzema czubatymi łyżkami mąki, nakrywamy, zmniejszamy ogień do minimum i gotujemy przez kilka minut. Po tym czasie ubijamy ziemniaki z mąką na jednolitą masę. Jeśli potrzeba to dosalamy.

Zupę wlewamy do talerzy. Dwie łyżki do zupy moczymy w tłuszczu ze skwarkami z małej patelni i formujemy z masy ziemniaczanej kluski, które układamy na środku talerza z zupą. Całość okraszamy skwarkami z boczku i cebuli. I jemy starając się nie myśleć o miliardzie kalorii, które właśnie w siebie z apetytem pakujemy :)

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Crumble śliwkowe

Crumble śliwkowe

Ależ mnie naszło na śliwki. Pierwsze węgierki niezmiennie przywołują wspomnienia z dzieciństwa i młodości, kiedy to chodziło się na grandę na pobliskie działki, a tam z narażeniem życia zwisało się z drzew i wcinało takie cudnie omszałe, dojrzałe śliweczki. Mmm… Dziś przygotowałam dla Was crumble śliwkowe, czyli nieco dekadencki, ale przy tym prościutki deser ze śliwkami w roli głównej.

Potrzebny będzie nam piekarnik oraz naczynia do zapiekania. Ja przygotowałam w małych ceramicznych kokilkach, ale z powodzeniem można też użyć jakiegoś większego naczynia.

produkty1

Składniki na nadzienie:

½ kg śliwek

2 łyżki cukru żelującego (zamiennie 2 łyżki zwykłego cukru + 1 łyżka mąki ziemniaczanej)

Składniki na kruszonkę:

¼ kostki masła

3-4 łyżki cukru

5-6 łyżek mąki

kolaz1

Ze śliwek usunąć pestki i na patelni lekko przesmażyć je z cukrem. Następnie przełożyć do miseczek.

Składniki na kruszonkę połączyć ze sobą. Na początku kruszonkę wyrabiam palcami, ale jako że wbrew utartym przepisom, preferuję dodatek w postaci bardzo zimnego masła, na koniec używam noża i po prostu wszystko siekam. Ten prosty zabieg sprawia, że kruszonka przybiera formę w miarę równych grudek i później wszystko równomiernie się rumieni.

W międzyczasie rozgrzewam piekarnik do 200 stopni.

Posypuję owoce kruszonką i wstawiam do nagrzanego piekarnika na 20-30 minut, aż śliwki od spodu zaczną bulgotać, a kruszonka ładnie się zrumieni. Wcinamy na ciepło, tylko uwaga na podniebienie i palce :)

Mile widziany dodatek w postaci lodów.

Tu dodam, że crumble świetnie wychodzą też i z innych owoców, typu porzeczki, jeżyny, truskawki. W sumie jabłka też będą świetne, choć nigdy nie przyrządzałam ich w ten sposób :)

Dobrze sprawdza się też mrożona mieszanka owocowa.

Polecam wszystkim łasuchom i życzę smacznego.

final

Makaron z ciecierzycą Anity Stokłosy

Makaron z ciecierzycą Anity Stokłosy

Kochani czytelnicy!

W dzisiejszym wydaniu Kuchni Gości serdecznie witamy Anicettę, czyli projektantkę mini ubrań dla mini modelek :)

Kuchnia należy do Ciebie Anicetto :)

Nazywam się Anita Stokłosa; absolwentka Edukacji Artystycznych Sztuk Plastycznych na Uniwersytecie Śląskim w Cieszynie; z zamiłowania – fotograf, z pasji – krawcowa kilkucentymetrowych ubrań dla lalek kolekcjonerskich.  W świecie lalkowym jestem bardziej znana jako Anicetta.

Prywatnie mama Magdy i Marty. O sobie mówię rzadko i niechętnie. Wolę wyrażać siebie poprzez swoje prace. To w nich precyzyjnie odbijam otaczającą nas rzeczywistość. Fascynację miniaturą odkryłam w sobie kilka lat temu. Z czasem to silne zaangażowanie przerodziło się w pasję tworzenia, a później w unikatową sztukę szycia miniaturowych ubrań dla lalek.

Kolekcja moich małych modelek liczy dziś ponad 300 egzemplarzy (głównie Mattel, ale są też lalki Fashion Royalty i Tonner). Można znaleźć kilka – jedynych w swoim rodzaju – OOAK (One of a Kind). Mają nowy makijaż, nowe ułożenie rąk, nową fryzurę. Każda z nich posiada własną, zaprojektowaną i uszytą przeze mnie, niepowtarzalną kreację.

Więcej o mnie przeczytacie na mojej stronie internetowej.

Znajdziecie mnie również na Facebooku.

kolaz2

A teraz obiecany przepis :)

MAKARON Z CIECIERZYCĄ

produkty

Składniki:

100 – 150 g makaronu

250 g uprzednio namoczonej i ugotowanej cieciorki (ciecierzycy)

2-3 czerwone papryki, pokrojone w paski

1 cebula

1 ząbek czosnku

Kilka łyżek dobrego sosu paprykowego (ja dostałam słoiczek od kolegi Piotra) :)

Przyprawy:

sól, pieprz, majeranek, kumin, listek laurowy, ziele angielskie

kolaz1

Nie jestem zwolennikiem puszkowanego jedzenia, więc cieciorkę moczę i gotuję al dente wraz z listkiem laurowym i zielem angielskim. Makaron gotuję według zaleceń producenta. Kształt dowolny, ale moim zdaniem, świderki najlepiej pasują. Wolę, gdy jest więcej cieciorki niż makaronu, choć potrawę można przygotować również w odwrotnych proporcjach, jeśli ktoś bardziej lubi makaron.

Paprykę, cebulę i czosnek podsmażam aż zmiękną. Dodaję cieciorkę i makaron. Następnie wszystko mieszam razem i doprawiam sosem paprykowym oraz przyprawami. Duszę przez kilkanaście minut. Gotowe :)

Przed podaniem, posypuję zieloną pietruszką. Można serwować jako danie wegetariańskie albo mięsne, dodając kawałki ulubionego mięsa. Ja chętnie dorzucam jeszcze, podsmażone kawałki świeżej cukinii. Zamiast papryki i sosu paprykowego można użyć pomidorów i sosu pomidorowego.

Smacznego :)

final

Domowe jagodzianki

Domowe jagodzianki

Drożdżowe, domowe bułeczki to ulubiony smak dzieciństwa chyba większości z nas. A przynajmniej tych, którzy mieli luksus spędzania wakacji u rodziny na wsi. Każda z babć i ciotek miała swój własny przepis na jagodzianki, którym niechętnie dzieliła się z innymi gospodyniami 😉

Przypadkiem weszłam w posiadanie takiego starego, rodzinnego przepisu, ale oczywiście nie byłabym sobą, gdybym go jednak lekko nie zmodyfikowała 😉

Jagodzianki robi się dość prosto, jedyne co nam potrzebne, to nieco cierpliwości podczas wyrastania drożdżowego ciasta. Zapach w domu oraz radość domowników z pewnością tę niedogodność zrekompensują.

produkty

Lista produktów:

– 500 g mąki pszennej

– 250 ml mleka

– 1 opakowanie suszonych drożdży

– 1 jajko

– 80 g masła

– 50 g cukru pudru

– 2 szklanki jagód (mniej więcej)

kolaz1

Do miseczki wlewamy lekko ciepłe mleko, wsypujemy drożdże, dodajemy łyżkę cukru i trzy czubate łyżki mąki. Mieszamy na jednolitą masę i odstawiamy na kilka minut. Drożdże muszą zacząć pracować.

W tym czasie wsypujemy resztę mąki do sporej miski, dodajemy jajko i miękkie masło, cukier puder. Wlewamy zaczyn i wyrabiamy ze wszystkich składników ciasto.

Ciasto zostawiamy w ciepłym miejscu do wyrośnięta. Powinno podwoić objętość, co z reguły zajmuje mu około 30 minut.

Po tym czasie ponownie zagniatamy ciasto i dzielimy na porcje. Jeśli chcemy mieć mniejsze bułeczki, to na 16, jeśli większe to na 12.

Włączamy piekarnik i czekamy aż nagrzeje się do 180 stopni. Jagody mieszamy z łyżką cukru pudru.

Z kawałków ciasta robimy placuszki na które nakładamy łyżkę jagód, po czym formujemy bułeczki. Trzeba dość porządnie zamykać jagody w środku by jagodzianki nie pootwierały się w piekarniku pod wpływem wysokiej temperatury.

Układamy bułeczki na blasze i zostawiamy pod przykryciem na 20 minut do wyrośnięcia. Potem smarujemy je z wierzchu mlekiem i pieczemy około 20 minut (jeśli podzieliliśmy ciasto na 12 porcji, to czas pieczenia wydłuży się o 5 minut).

Dekorujemy lukrem albo cukrem pudrem.

Smacznego :)

final

Lody orzechowe Ani Zych

Lody orzechowe Ani Zych

Witajcie w kuchni gości!

Dzisiaj swoim ulubionym przepisem podzieli się z Wami Ania Zych. Będzie słodko i smacznie. Witamy Anię serdecznie w naszych skromnych progach i oddajemy ją w ręce naszych drogich czytelników :)

Witajcie, mam na imię Ania Zych i jestem mamą dwójki cudownych szkrabów. Poza obowiązkami, jakie niesie ze sobą macierzyństwo, spełniam się zawodowo jako trener personalny oraz instruktor fitness. Przez ostatnie lata jestem pochłonięta pomocą innym w poprawie jakości życia, poprzez aktywność fizyczną oraz zmianę nawyków i odpowiednie żywienie.  Jako mama staram się na co dzień, aby moje dzieci jadły dobrze zbilansowane i skomponowane posiłki. Jestem ogromnym łasuchem, dlatego też nieustannie szukam zamienników smacznych, słodkich potraw i deserów które bez szkody na naszym zdrowiu i sylwetce możemy jeść nawet codziennie. Tak też było z lodami, bo kto z nas nie kocha lodów? :)  

Moje dzieci oraz mąż są nimi zachwyceni. Lody są tak proste w przygotowaniu, ze można je robić z łatwością każdego dnia.

 

Lody orzechowe

kolaz1

Składniki na ok 3 porcje

3 dojrzałe banany ( będą słodsze i nie wymagają dodatkowych słodzików )

masło orzechowe dobrej jakości, najlepiej 100% z orzechów (ja swoje kupiłam w Auchan w dziale ze zdrową żywnością)

opcjonalnie: ksylitol, erytrytol, lub stevia do dosłodzenia

Będzie potrzebny:

mocny blender, taki który może kruszyć lód

foremki do lodów

kolaz2

Przygotowanie:

Banany obrałam i pokroiłam w plasterki, następnie włożyłam do torebeczki i wsadziłam do zamrażarki na min 2-3 h. Banany mają być całkowicie zamrożone. Dzięki temu podczas blendowania masa będzie gadka i bez lodowych grudek.

Zamrożone banany wrzucamy do blendera i miksujemy kilka sekund, po czym dodajemy 3 łyżki masła orzechowego i ponownie blendujemy przez kilka sekund.

kolaz3

Proces należy kontrolować. Masa ma być dość twarda, zbita i gładka. Pamiętajcie aby nie blendować za długo bo zrobi nam się shake i wtedy będzie potrzebne ponowne mrożenie.

Lody można od razu podać w pucharku i się nimi rozkoszować.

Drugą opcją jest przełożenie masy do foremek i ponowne zamrożenie.  Po upływie kilku godzin mamy gotowe lody na patyku. Gwarantuję, że dzieci będą zachwycone :)

kolaz4

Francuskie rogaliki z niczego

Francuskie rogaliki z niczego

Minęła pora obiadu, a tu dziecię me wyrośnięte znów zaczęło węszyć w lodówce za czymś, co u nas w domu zwane jest „pypciem”, czyli czymś na ząb, ale takim innym niż to, co normalnie można znaleźć w lodówce.

Takie coś w stylu: zjadłabym coś, ale sama nie wiem co :)

Tu z pomocą, jak zwykle przyszedł mi najlepszy wynalazek naszych czasów, czyli gotowe ciasto francuskie, w dodatku już z założenia okrągłe w kształcie, czyli ewidentnie z przeznaczeniem na rogaliki.

Zatem do dzieła!

produkty

Składniki na 6-8 sztuk:

– ciasto francuskie na croissanty

– 20 dkg twarogu

– 2 żółtka (białek nie wylewamy- przydadzą się do posmarowania rogalików)

– 2 łyżki cukru do smaku

– 2 szczypty cukru waniliowego lub trochę ziarenek wydłubanych z laski wanilii

kolaż1

Schłodzone ciasto delikatnie rozwałkować i podzielić na 6-8 trójkątów. Twarożek utrzeć z żółtkami, cukrem i cukrem waniliowym. Masę rozłożyć na ciasto i zrolować trójkąty. Uformować kształt rogala :)

Ułożyć na papierze do pieczenia. Wierzch posmarować białkiem i posypać odrobiną brązowego cukru. No i do piekarnika. 180 stopni. Nigdy nie liczyłam czasu pieczenia, bo zwykle czekam, aż całość ładnie się zrumieni.  Tyle. Ekspresowa i efektowna pycha! Smacznego!

final

Brokułowe mufiny

Brokułowe mufiny

Jak to dobrze, że ludzie wymyślili instytucję fryzjera. Gdyby nie comiesięczne wizyty immanentnie związane z lekturą kolorowych gazet, gdzie wydawcy w każdej drukują to samo, byłabym całkowicie do tyłu z nowinkami ze świata celebrytów, modą, leczeniem zgagi, wychowaniem dzieci,  że o efektownym, sezonowym jedzeniu nie wspomnę. Otóż przy ostatniej wizycie natknęłam się na poniższy przepis, a że jako „poważny bloger kulinarny” kupiłam sobie niedawno formę do mufinek, postanowiłam dziś zrobić inaugurację tego silikonowego wynalazku. Do tego przepis jest o tyle fajny, że można dowolnie go modyfikować. Kto powiedział, że to koniecznie musi być brokuł? Jestem przekonana, że dodatek w postaci kawałków dyni, cukinii, zielonego groszku, czy kukurydzy również sprawdziłby się świetnie, ale na razie zostanę przy pierwotnej wersji.

produkty

Składniki:

250 g mąki

250 ml mleka

4 łyżki oliwy

2 łyżki pomidorowego lub zwykłego pesto (można pominąć)

7g drożdży instant

2 jajka

12 niewielkich brokułowych różyczek

1 pomidor

parmezan

sól/pieprz

Kochani, zaczynamy!

Na początek w misce łączymy mąkę z drożdżami i dodajemy przyprawy. Jajka mieszamy z oliwą i wlewamy do suchych składników. W międzyczasie przez chwilę podgotowujemy brokuła i kroimy pomidora w kostkę. Jak ktoś lubi, można usunąć pestki, choć nie za bardzo wiem po co :)

Następnie dodajemy pozostałe składniki, czyli mleko i pesto. Dokładnie mieszamy. Brokuła odcedzamy i układamy różyczki w formie do mufinek, dodajemy też kawałki pomidora. Nie było tego w przepisie, ale posypałam jeszcze parmezanem. Potrawa sprzyja robieniu FIFO w lodówce tudzież innym spożywczym przeglądom, a mnie właśnie wpadł w ręce kawałek parmezanu wysuszony na wiór, zatem ser również załapał się do mufinek. Wprawdzie zęby nie dałyby mu rady, ale od czego jest blender? :)

kolaż1

Teraz ciasto. Równomiernie wylewamy je na ułożone we wgłębieniach warzywa. Można też zastosować inny patent, na który niestety wpadłam trochę za późno, żeby najpierw wlać ciasto, a dopiero później powtykać w nie brokuła i kawałki pomidora.

Po wierzchu posypujemy resztą parmezanu i nasze mufiny lądują w piekarniku. Pieczemy mniej więcej 25-30 minut w temperaturze 180 stopni, następnie konsumujemy na ciepło lub na zimno.

Nie dość, że śliczne to jeszcze pysze. Smacznego!

final

Pizza z kalafiora Agnieszki Kotei

Pizza z kalafiora Agnieszki Kotei

Dzisiaj gotuje dla Was Agnieszka Koteja, specjalistka od fitnessu i miłośniczka kuchni fit. Ma dla Was dzisiaj coś wyjątkowego :)

O sobie mówi tak:

Cześć, nazywam się Agnieszka Koteja i jestem założycielką studia treningu personalnego i fitness  Active Academy. Posiadam uprawnienia trenera gimnastyki sportowej, jestem certyfikowanym choreografem tańca i doktorantką na AWF w Krakowie. Przede wszystkim jednak jestem trenerką personalną, która w swojej pracy łączy wiedzę i doświadczenie z różnych dziedzin życia.

Na co dzień jestem zapracowaną żoną i szczęśliwą mamą półtorarocznego Kacperka. Już za 4 miesiące nasza rodzina powiększy się o kolejnego łobuza :)

Zajmuję się poprawą jakości życia moich podopiecznych. Staram się dotrzeć do źródła ich problemów i pokazać najlepszą drogę do ich rozwiązania. Osoby, które decydują się na współpracę ze mną mogą liczyć na fachową pomoc zarówno w zakresie poprawy ruchomości stawów, mobilności, ogólnej siły i wytrzymałości jak i poprawy wyglądu sylwetki.

Swoją przygodę z pomaganiem innym zaczęłam od treningów grupowych. Jako instruktorka fitness zauważyłam jak różne cele przyciągają ludzi do klubów fitness. Stwierdziłam, że jedyną efektywną drogą do ich osiągnięcia jest indywidualne podejście, zarówno w zakresie ruchowym jak i duchowym.

Zdrowy styl życia to nie tylko trening, ale również odpowiednie nawyki żywieniowe. Zawsze uczę moich podopiecznych, że najważniejsze to nauczyć się regularnie jeść i tak dobierać posiłki żeby były pełnowartościowe. Często zdrowa dieta kojarzy się z niedoprawionymi, jałowymi potrawami. Staram się pokazać swoim podopiecznym, że wcale nie musi, a wręcz nie powinno tak być. Zdrowe jedzenie powinno być przyjemnością!

13487275_1182928301737609_1647986143_n

Oto jeden z moich ulubionych przepisów :)

 

PIZZA Z KALAFIORA

 

produkty1

Składniki na spód do pizzy:

dwa kalafiory

dwa jajka

szklanka sera typu parmezan lub inny twardy ser – starty na najdrobniejszych oczkach (lub kupiony już starty)

łyżeczka bazylii

łyżeczka oregano

szczypta soli i pieprzu

 

produkty2

Składniki na sos pomidorowy:

puszka pomidorów bez skórki lub passaty

cebula

2-3 ząbki czosnku

łyżeczka oregano

łyżeczka bazylii

sól i pieprz do smaku

łyżka masła klarowanego do smażenia

produkty3

Dodatki do pizzy (możesz dodać swoje ulubione):

cebula

papryka

kukurydza

pieczarki

mozzarella

parmezan (opcjonalnie)

kolaż1

Sos pomidorowy:

Cebulę pokroiłam w kostkę i zeszkliłam na patelni z rozgrzanym masłem klarowanym. Dodałam drobno posiekany czosnek, smażyłam z cebulą 2-3 minuty.

Wlałam na patelnię pomidory z puszki. Dodałam zioła, przyprawy i wymieszałam. Smażyłam bez przykrycia, co jakiś czas mieszając, aż do wyparowania wody.

kolaż2

Podzieliłam kalafior na różyczki (bez twardych części). Rozdrobniłam w mikserze.

W garnku zagotowałam wodę (na ok. 10 cm) i na wrzątek wrzuciłam rozdrobniony kalafior. Po ponownym zagotowaniu wody, zmniejszyłam ogień i gotowałam ok 10 min.

Następnie odcedziłam. Na durszlaku wyłożyłam tetrową pieluchę i na nią wsypałam kalafior. Docisnęłam go łyżką, by puścił nadmiar wody i odstawiłam do przestygnięcia. Kiedy już ostygnął, zwinęłam ściereczkę z kalafiorem w środku i wycisnęłam nadmiar wody.

Odciśnięty kalafior wymieszałam z jajkiem, serem, ziołami i przyprawami.

kolaż3

Dodatki:

Cebulkę pokroiłam i zeszkliłam na maśle klarowanym. Pieczarki obrałam, pokroiłam w kostkę i podsmażyłam z cebulką. Paprykę pokroiłam w kostkę. Kukurydzę odcedziłam. Mozzarellę pokroiłam w bardzo drobną kostkę.

Pieczenie: Rozgrzałam piekarnik do 200 stopni. Na blasze wyłożyłam papier do pieczenia, posmarowałam go masłem klarowanym i wyłożyłam ciasto. Podpiekłam w piekarniku przez ok. 30-35 minut. Po wstępnym pieczeniu rozsmarowałam na cieście sos pomidorowy i resztę dodatków, następnie wstawiłam do piekarnika na ok. 6 minut aż składniki się podgrzeją, a ser rozpuści.

final

Wartość kaloryczna w 100 g:

66 kcal

białko 5,4 g

węglowodany 3 g

tłuszcze 3,2 g

Smacznego życzy Agnieszka Koteja :)

Ps. Znajdziecie mnie również na Facebooku :)

Avocado z krewetkami

Avocado z krewetkami

Owoc, czy warzywo? Oto jest pytanie.

Kilkanaście lat temu podpatrzyłam ten przepis w meksykańskiej knajpce. Niestety kucharz ani myślał puścić pary z ust, ale metodą prób i błędów, za którymś razem udało mi się skopiować mistrza. Danie jest pyszne, efektowne, lekkie i zdrowe. Mało tego, gdzieś niedawno wyczytałam, iż niektóre kobiety wierzą, że od avocado rośnie biust. :)

I czegóż chcieć więcej? Do tego jest ślicznie zielone i genialnie wpasowało mi się do cudownego, żółciutkiego koszyczka prosto spod ręki Marzeny Zdeb z M4deco.

koszyk

Zaczynamy od zakupu dojrzałych avocado. Pod delikatnym naciskiem wyczuwamy wtedy sprężystą miękkość. Gdy są zbyt twarde, muszą poleżeć kilka dni, a gdy trafimy na zbyt miękkie, możemy z nich zrobić jedynie guacamole. Jednakże do naszej potrawy trzeba wycelować, żeby były w sam raz.

No, to bierzemy się do pracy.

produkty1

Składniki na 4 porcje:

– 2 dojrzałe duże  avocado

– 3-4 filiżanki krewetek koktajlowych

– 2 łyżki majonezu

– 2 łyżki gęstej śmietany lub jogurtu naturalnego

– 1  łyżka posiekanego szczypiorku

– 1 łyżka posiekanego koperku

– 1 łyżka posiekanego selera naciowego

– 1 łyżka kiełków (opcjonalnie)

– sól/pieprz/czerwona papryka- do smaku (opcjonalnie)

– 1 cytryna

Avocado kroimy wzdłuż na pół. Wiecie jak wyjąć pestkę? Pewnie wiecie, ale dla pewności przypomnę. Po przekrojeniu na pół należy obie połówki przekręcić w przeciwnych kierunkach. W jednej połówce zostanie nam pestka. Trzeba ująć tę połówkę w dłoń, a drugą ręką, zdecydowanym ruchem (ale nie tak, żeby sobie obciąć kończynę), z wyczuciem, od góry pacnąć w pestkę ciężkim ostrym nożem. Nóż powinien nieco zagłębić się w pestkę. Teraz wystarczy już tylko delikatnie przekręcić nóż i pestka nasza :)

Przy okazji mała porada. Jeśli zostanie Wam połówka avocado, nie wyrzucajcie pestki. Z powrotem umieście ją na swoim miejscu, wtedy miąższ nie sczernieje.

Ech, te moje dygresje…

No, ale wracając do meritum…

Dużą łyżką delikatnie oddzielamy cały miąższ od łupiny. Miąższ koniecznie musi być w jednym kawałku. Przy okazji staramy się wyjąć go jak najwięcej i uważamy, żeby nie rozerwać łupiny, bo będzie nam potrzebna. Nie przejmujcie się za bardzo, jak za pierwszym razem Wam nie wyjdzie. Wszystko jest kwestią wprawy, ale warto na wszelki wypadek kupić o jedno avocado więcej.

kolaż1

Pustą łupinkę układamy na talerzu, a wydłubany miąższ ląduje na desce. Dziurą do dołu. Przy pomocy ostrego noża, ukośnie kroimy avocado w cienkie paski i rozsuwamy na talerzu w wachlarz tak, jak na ostatnim zdjęciu. Oczywiście jeśli ktoś ma ochotę posiekać go w kostkę to żadnej kary za to nie ma :)

I to by było na tyle w temacie obróbki avocado.

Krewetki porządnie odsączyć i delikatnie wymieszać z resztą składników. Oprócz wymienionych, jako dodatek, świetnie sprawdzi się również natka pietruszki, gotowana ciecierzyca, groszek lub kukurydza, ale to już nie będzie ten przepis. Proporcje podaję wyłącznie orientacyjnie, zatem jeżeli dodacie czegoś więcej, czy mniej lub cokolwiek pominiecie, i tak wyjdzie świetnie.

A teraz wystarczy już tylko delikatnie napełnić naszym farszem zieloną łupinę, udekorować danie dowolną zieleninką, obficie skropić avocado cytryną i czekać na aplauz gości.

final

Smacznego!