Browsed by
Tag: potrawy

image_pdfimage_print
Faszerowane pieczarki Pawła Tomali

Faszerowane pieczarki Pawła Tomali

Witajcie w dzisiejszym wydaniu „Kuchni gości”. Dzisiaj gotuje dla Was Paweł Tomala, który o sobie mówi tak:

Dzięki nostalgicznej tęsknocie do dobrego, swojskiego jedzenia wstąpiłem w szeregi Wędzarniczej Braci na forum wedlinydomowe.pl i realizuję się w zadymionym świecie domowego wyrobu wędlin wytwarzając według tradycyjnych receptur swojskie wyroby. Od kiełbas aż po wędlinki dojrzewające.

Bardzo chętnie i odważnie eksperymentuję w kuchni i nie tylko na niwie przekąsek, bo i większe wyzwania w postaci choćby tortów nie są mnie w stanie wystraszyć.

Lubię klimatyczno-tematycznie przedstawić efekty swoich dokonań masarsko kulinarnych , fotografując je w ciekawie dobrany sposób z dobrze dobranymi dodatkami jak deska, obrus, nóż, czy też wazonik z goździkami  :)

Właśnie te deski stały się jedną z moich ostatnich pasji. Zajmuję się struganiem takich trochę innych od tych typowych do krojenia a bardziej służących do serwowania serów, wędlin i potraw.  Pomysł, który zrodził się z prozaicznej potrzeby wyeksponowania potrawy, obecnie jest bardziej motywowany chęcią pokazania piękna ukrytego w drewnie.

Bardzo chętnie spędzam czas z dala od miejskiego zgiełku w prawie leśnej ciszy zbierając grzyby czy po prostu wpatrując się w horyzont. Lekko zbzikowany na punkcie muzyki zespołu GREGORIAN. Jestem też zapalonym kibicem siatkarskim :)

A teraz obiecany przepis.

Pieczarki faszerowane mięsem mielonym

produkty

 

5 – 6 szt. dużych pieczarek

0,5 kg mięsa mielonego

1 cebula ze szczypiorem

2 ząbki czosnku

1 pomidor

0,5 papryki ( najlepiej użyć górna część , ponieważ jak zostanie trochę farszu to dół też możemy wykorzystać do faszerowania)

natka pietruszki

1 jajko

3 – 4 plasterki sera

olej

bułka tarta

sól

pieprz

kolaż1

Cebulę i szczypior posiekać i zeszklić na oleju, dodać przeciśnięty przez praskę czosnek a następnie mięso mielone i smażyć kilka minut, dodać posiekane nóżki pieczarek.

Całość lekko podsmażyć. Teraz dodajemy pół papryki i pomidora pokrojone w kostkę , doprawiamy solą i pieprzem i dusimy jeszcze chwilę pod przykryciem. Na sam koniec dodajemy posiekaną natkę pietruszki, całość podsmażamy jeszcze chwilę pod przykryciem aby smaki się połączyły i odstawiamy do ostygnięcia .

Do ostudzonego farszu dodajemy jajko, potargane plasterki sera i wszystko mieszamy

Pieczarki bardzo dokładnie oczyściłem ręcznikiem papierowym, nie płukałem żeby nie nasiąkły wodą, ale to zależy od tego jak bardzo są brudne. Ja nie obieram kapeluszy ze skórki, następnie skropione olejem i posypane bułką tartą napełniam farszem i układam na blasze wyłożonej papierem do pieczenia.

Na każdy kapelusik układam jeszcze kawałek sera i kilka wiórków szczypioru :)

 

Wstawiamy do gorącego piekarnika nagrzanego do 180 st. C. Czas pieczenia to jakieś 20 min. Wszystko zależy od wielkości pieczarek. Pieczemy je do momentu gdy się ładnie zarumienią.

I teraz już można jeść :)

Są doskonałe na przekąski, świetnie się komponują smakowo z grzankami. Jak widać u mnie znalazła się jedna faszerowana papryczka. To tak dla lepszej kolorystyki :)

final

Tarta truskawkowa Marzeny Zdeb

Tarta truskawkowa Marzeny Zdeb

Witajcie kochani czytelnicy!

Dzisiaj w dziale Kuchnia Gości prezentujemy słodki przepis w wykonaniu Marzeny, właścicielki firmy M4Deco zajmującej się wyrobem przepięknego rękodzieła użytkowo – ozdobnego. Czego tam nie ma :) Są śliczne koszyczki, osłonki na doniczki, torebki, kosmetyczki, biżuteria i wiele innych prześlicznych przedmiotów. Najlepiej zajrzyjcie osobiście na stronę Marzeny, by się pozachwycać jej talentem.

Marzena o sobie pisze tak:

Od zawsze domatorka, praktykująca od kilkunastu lat z powodzeniem dekorowanie, przestawianie, ustawianie dzieci (sztuk 3), męża, mebli, wazonów i wazoników, obrazków oraz innych niezbędnych bibelotów…

Fanatycznie kupuję oryginalne filiżanki, z których całymi dniami popijam kawę lub zieloną herbatę.

Mam fioła na punkcie folku (w dobrym wydaniu) i oczywiście moich sznurków, z którymi nie rozstaję się nawet na wakacjach… i niestety lubię ładne rzeczy co odbija się na ciągle kurczącym się miejscu w moim domu.

Kuchnia to mój rewir gdzie kreatywnie eksperymentuję, zwłaszcza z pomocą piekarnika, bo wszyscy uwielbiamy słodycze, i staram się przemycić w większości z powodzeniem, zdrowe nowości do naszego jadłospisu :)

A teraz obiecany przepis:

Tarta truskawkowa

Kocham kiwi i truskawki, a że sezon na truskawki rozpoczęty więc upieczemy sobie dzisiaj coś pysznego przy pomocy tych ostatnich :)

DSC_0847

Potrzebne nam będą na ciasto:

– kostka masła

– 2 szklanki mąki z pełnego przemiału

– pół szklanki cukru trzcinowego lub inna dobra słodycz (ksylitol, stewia, miód)

– 1 żółtko

– 1/2 szklanki płatków owsianych

– 2 łyżki płatków migdałowych

– 2 łyżki słonecznika, mielonego siemienia lnianego lub podobnych zdrowych śmieciuszków

Na krem:

– 500 gr mascarpone

– 250 gr jogurtu greckiego

– cukier puder trzcinowy według uznania

– masło i bułka tarta do wysmarowania foremek, do dekoracji płatki migdałowe, gorzka czekolada

– dużo truskawek

kolaż1

Składniki na ciasto wkładamy do dużej miski i szybko zgniatamy. Następnie ciasto wkładamy do lodówki na ok. godzinę lub dłużej. Możemy przygotować je dzień wcześniej lub zamrozić, by mieć co podać gdy niespodziewani goście zapukają w sobotnie popołudnie. Foremki do mini tart lub babeczek smarujemy masłem i posypujemy bułką tartą. Wylepiamy ciastem spód i brzegi.

Ciastka pieczemy w temp. 180 st. przez ok 20 -25 minut aż się zarumienią. Zostawiamy do ostygnięcia w foremkach, ponieważ są bardzo kruche

Wyjmujemy ostrożnie… i połowa pracy za nami. Teraz to przyjemniejsze. Miksujemy mascarpone z jogurtem i cukrem, sprawdzamy czy wystarczająco słodkie.

kolaż2

W mini tartach układamy pokrojone truskawki, przykrywamy warstwą kremu jogurtowego i zdobimy połówkami truskawek, płatkami migdałowymi podpieczonymi na patelni i startą gorzką czekoladą… Zasiadamy na słonecznym tarasie i rozkoszujemy się smakiem lata :)

kolaż3

Smacznego życzy Marzena Zdeb :)

DSC_0057

Tatar rybny w trzech odsłonach

Tatar rybny w trzech odsłonach

Tatar jest niekwestionowanym królem wszelkich imprez. Jeśli pojawia się na stole to jako pierwszy znika. Mięsożercy widać są wszędzie 😉

Podobnie sprawa ma się z tatarem rybnym, który robi się szybko, efektownie wygląda i podbija serca zaproszonych gości.

Oczywiście nie każdy lubi ryby na surowo, więc oprócz tatra z surowego łososia przygotowałam dla Was dzisiaj wersję z wędzonego łososia a dla wielbicieli bardziej swojskiego jedzenia – tatar ze śledzia.

No to do dzieła. Przygotowanie nie będzie zbyt pracochłonne.

produkty1

Zaczynamy od tatara z wędzonego łososia. Układamy delikwenta na desce i możliwie drobno siekamy. Podobnie czynimy z połową niedużej cebulki i koperkiem. Mieszamy w misce łososia, cebulkę, koperek i nieco kaparów. Doprawiamy cytryną. Jeśli ktoś lubi pikantne jedzenie to można dodać płatków chili a jeszcze lepiej parę kropelek tabasco. Jego octowy posmak dobrze się skomponuje z wędzoną rybą. PO wymieszaniu wszystkich składników tatara schłodzić i wyjąć z lodówki bezpośrednio przed podaniem.

kolaż1

Teraz bierzemy się za tatar z surowej ryby. Oczywiście nie może być rozmrażana to chyba jasne. Kupujemy z pewnego źródła i musimy się upewnić, że jest świeża.

produkty2

Rybkę siekamy drobno i przekładamy do miski. Kroimy drobno pora (nie za dużo) i przyprawiamy sosem sojowym, mielonym imbirem i płatkami chili. Sezam zostawiamy do dekoracji na później. Można całość skropić oliwą z oliwek. Wstawiamy tatar do lodówki i wyjmujemy dopiero przez podaniem.

kolaż2

 

Tatar ze śledzia, czyli najbardziej swojski wariant, potrzebuje trochę więcej czasu. Śledzie po wyjęciu z zalewy są cholernie słone, więc trzeba je dokładnie wypłukać i dla pewności potrzymać chociaż z pół godziny w zimnej wodzie. Potem płuczemy je ponownie i drobno siekamy.

produkty3

Siekamy pół małej cebulki i niedużego ogórka. U mnie średnio ukiszony małosolny.

Mieszamy posiekane składniki, dodajemy musztardę (raczej łagodną), oliwę z oliwek i nieco pieprzu. W żadnym wypadku soli, bo nam gęby powykręca :)

kolaż3

Przed przyjściem gości wypadałoby nasze przystawki jakoś ładnie wyeksponować i udekorować. Dobrym patentem jest serwowanie tatara na liściach cykorii. Ładnie to wygląda, nie brudzi patery czy jak w moim przypadku pięknej deski drewnianej, a sięganie po przekąski przez gości jest maksymalnie ułatwione.
kolaż4

Całkiem efektownie, co? :)

Ps. Parę osób się mnie pytało o to skąd mam taką deskę do prezentowania potraw i gdzie taką można kupić. Niniejszym informuję, że można je nabyć TUTAJ.

A potem cieszyć się zachwyconymi minami gości 😉

final

Babeczki dwuskładnikowe

Babeczki dwuskładnikowe

To jest absolutnie niewiarygodne, ale naprawdę da się upiec babeczki dysponując wyłącznie czekoladą i jajkami :)

Co więcej – są przepyszne i robią się właściwie same.

No to do dzieła.

produkty

Bierzemy trzy tabliczki mlecznej czekolady i trzy jajka. Odpalamy piekarnik na 180 stopni. W tym czasie rozpuszczamy czekoladę w kąpieli wodnej i odstawiamy do wystygnięcia. Oddzielamy białka od żółtek. Żółtka odstawiamy na bok a białka ubijamy na sztywną pianę (szczypta soli wzmocni efekt).

kolaż1

Teraz wracamy do naszej czekolady. Jeśli już ostygła do temperatury pokojowej, to wrzucamy do niej żółtka i mieszamy na gładką masę. Teraz to samo z pianą z białek. Tę dodawajcie stopniowo.

kolaż2

Gdy masa jest gotowa to wypełniamy nią foremki do babeczek (do połowy wysokości) i wstawiamy do rozgrzanego do 180 stopni piekarnika na 20 minut. I już :)

Aha! Babeczki pięknie wyrosną ale potem opadną. Na 100%. Smaku to jednak nie zepsuje, zapewniam :)

final

Cynamonowe kwiatuszki

Cynamonowe kwiatuszki

 

Uwielbiam gotować, ale w przeciwieństwie do Jagny nie lubię stać w kuchni zbyt długo. Wolę w tym czasie coś napisać a jedzenie najlepiej nich samo się zrobi. Z przyjemnością poniucham sobie cudownych woni i nacieszę oko finalnym efektem.

Filmik z tym przepisem przy różnych okazjach atakował mnie od lat. Wydawało mi się, że jak nikt inny jestem odporna na internetową indoktrynację. W końcu znam wszystkie te tricki od podszewki, no ale sami powiedzcie, czy temu czemuś finalnie można się oprzeć? Nie dość, że tanio, że mega szybciutko, mega ślicznie, to jeszcze  mega smacznie. No poległam, poległam na całej linii i liczę, że te ciasteczka uwiodą również i Was :)

produkty

Składniki:

– gotowe ciasto francuskie

– jabłko

– cynamon

– cukier

– odrobina naturalnego jogurtu lub serka do zlepienia

kolaz1

Ciasto pociąć na paski o szerokości 4-5cm. Lekko posmarować serkiem/jogurtem, oprószyć cukrem i cynamonem. Jabłko przeciąć na pół i usunąć gniazdo nasienne. Połówki posiekać na cieniutkie plasterki i ułożyć na cieście tak, jak na foto. Złożyć ciasto na pół, zrolować i umieścić w foremce. I tyle. Ale prościzna, prawda? Można użyć formy do mufinek, ale takowej nie posiadam, zatem użyłam miseczek do zapiekania. Ciekawe jak wyjdzie? :)

Miseczki wstawiłam do piekarnika nagrzanego do 200 stopni i mniej więcej po pół godzinie wyjęłam to pyszne coś, co moja rodzina pochłonęła zanim zdążyło ostygnąć. Ja nawet nie spróbowałam, ale mówili, że było pyszne.

róża1

 

 

Duszone żeberka Ewy Sołtysiak

Duszone żeberka Ewy Sołtysiak

Witajcie kochani w naszej kuchni gości!

Spieszymy Wam donieść, że nasza nowa rubryka spotkała się z niesłychanym oddźwiękiem :) Cieszy nas to bardzo, bo od początku miałyśmy zamysł, żebyście tworzyli tę stronę wraz z nami. 

Dzisiaj przedstawiamy Ewę Sołtysiak, która o sobie pisze tak:

Zwariowana 50-tka, namiętna czytelniczka i dziergaczka.

Zawód wyuczony dawno zapomniany/brak paktyki/ za to od lat – dziestu związana z turystyką.

Za dużo szczegółów na temat pracy, to bym nie chciała podawać, bo tu różni ludzie bywają a nie wszystkich mam ochotę wtajemniczać :)

Poza tym matka dorosłej, fantastycznej córki, studentki UW. Wolne chwile spędzam na czytaniu i planowaniu kolejnych robótek ręcznych, spacerach z psem i marzeniach :)

 

A teraz przepisy Ewy na pyszne duszone żeberka.

 

Mili Państwo,

Chciałabym podzielić się z Wami moim przepisem na żeberka.

Danie niezbyt skomplikowane a smaczne :)

Większość składników mamy zazwyczaj w domu, wystarczy zatem nabyć drogą kupna główny element przepisu czyli żeberka. Ja preferuję wieprzowe, raczej chude i wąskie…Uwierzcie takie są najsmaczniejsze.

Poza tym przyda nam się dodatkowo:

-1-2 cebule

– ćwierć kilograma pieczarek

– olej lub oliwa do podsmażenia

– garść vegety, sól, pieprz, listek laurowy, szczypta papryki słodkiej i tyle samo ostrej oraz spora garść oregano i 1 kostka grzybowa Winiary

Tu się przyznam, ze jestem maniaczką i do każdej potrawy (z wyjątkiem słodkości) dodaję listki laurowe i oregano w dużych ilościach 😉

Przyda nam się także patelnia i garnek.

kolaż1

 

Gotowi? To do dzieła:

Umyte i osuszone mięso kroję na wąskie kawałki wzdłuż kostek. Oprószam mieszanką przypraw i smażę na patelni, na małym ogniu. Z obu stron, aż się zrumienią.

Następnie przekładam do garnka z gotującą się wodą. Wrzucam kostkę grzybową i listek laurowy.

Cebulę kroję na średnie kawałki, nie musimy się specjalnie starać. Jeśli ktoś woli, mogą to być szersze krążki. Podsmażam na patelni, na niewielkiej ilości oliwy/oleju

Umyte i osuszone pieczarki kroję na kawałki i również podsmażam na patelni

Wszystkie podsmażone składniki przekładam do garnka z mięsem i duszę na małym ogniu około 30-40 minut.

Sos naturalnie jest dość rzadki, jednak można go zagęścić odrobiną mąki zmiksowaną z wywarem z mięsa. Trzeba tylko uważać, żeby się nie zrobiły grudki.

 

Gotowe danie można podawać z gotowanymi ziemniakami/kaszą/makaronem – czyli co kto lubi :)

Do tego podałabym surówkę z marchewki startej z jabłkiem :)

final

 

Smacznego!

Szarpana wołowina

Szarpana wołowina

Kto lubi mięcho? Soczyste i rozpływające się w ustach? I sos, najlepiej cieknący po brodzie, zupełnie tak, jak w felietonie Izy? 😀

To, o czym wczoraj zamarzył Wasz Kopciuszek z udźcem mięcha w garści, to Wasza niżej podpisana postanowiła ziścić.

Szarpane mięcho to specjalność kuchni amerykańskiej. Jest to nic więcej, niż wolno zapiekany kawał dobrej jakości mięsa, wstępnie obsmażony a potem wolno duszony pod przykryciem (wraz z dodatkami) przez kilka godzin w stosunkowo niskiej temperaturze, bo w około 160 stopniach. Mięso z powodzeniem można też dusić pod przykryciem na maleńkim ogniu. Wyjdzie dokładnie to samo.

Lista zakupów:

produkty1_kopia

* sól, pieprz, słodka wędzona papryka, mielony kmin rzymski, papryka słodka, cebula granulowana, czosnek granulowany (lub starty ząbek), oregano, rozmaryn.

produkty2_kopia

 

Mięso oprószamy częścią przypraw i obsmażamy. Do garnka z grubym dnem wlewamy sos pomidorowy, wkładamy cały pęczek kolendry (potem ją usuniemy), przyprawy, wino i sos barbecue. Wkładamy mięso i dusimy na bardzo małym ogniu przed 2-3 godziny. Będzie gotowe, gdy włókna dadzą się bez wysiłku rozdzielić.

kolaz1

Wyjmujemy mięso, szarpiemy na kawałki. Dolewamy część sosu z duszenia (nie za dużo, bo będzie zbyt rzadkie) i mieszamy.

W tym czasie w piekarniku podgrzewamy połówki bułek (do rozpuszczenia się sera). Serwujemy z sałatą, pomidorem, ogórkiem i sosem barbecue wraz z ulubionymi dodatkami.

kolaż2

Smacznego życzy Jagna

final

Bigos z cukinii Marty Januszewskiej

Bigos z cukinii Marty Januszewskiej

Drodzy czytelnicy!

Witamy Was serdecznie w nowej rubryce o wdzięcznej nazwie „Kuchnia gości”. Zaprosiłyśmy do współpracy przy jej tworzeniu wielu wspaniałych gości, którzy przygotują dla Was swoje ulubione dania.

Dzisiaj witamy w naszych progach Martę Januszewską, dziennikarkę, prezenterkę, gospodynię wydarzeń, tłumaczkę i anglistkę. Zawodowo jest związana z Programem Pierwszym Polskiego Radia.

kolaż

O sobie mówi tak:

Mikrofon mnie lubi – z wzajemnością. Tak jest od piątego roku życia kiedy na wielkiej scenie wyrecytowałam Brzechwowy „Entliczek pentliczek”, zgarnęłam nagrodę i przekonałam się, jaką frajdą jest mówienie w taki sposób, żeby inni chcieli słuchać.

Lokalne rzeszowskie radio właściwie mnie wychowało, bo radiowcem zaczęłam być w wieku 15 lat. Polszczyznę kocham miłością pierwszą i największą, ale zaraz po niej język Szekspira – bywam zresztą anglistką. Uwielbiam głosem malować rzeczywistość, ale ważniejsze dla mnie, by mieć coś do powiedzenia. Dlatego lubię słuchać ludzi i dawać im czas.

Absurdalnie wielbię Leśmiana, Cortazara i Osiecką. Książki czytam hurtowo. Daję się rozemocjonować polityką, zwłaszcza międzynarodową. Palę się do dyskusji o relacjach, związkach, uczuciach i emocjach. Nie umiem żyć bez muzyki – Szostakowicza, Brela, Matuszkiewicza, U2, Stinga, Muńka Staszczyka i Daft Punk. Lekiem na chandrę jest bieganie. Uwielbiam kawę z cynamonem, ale to w herbaciarni tracę głowę. Im więcej się dzieje, tym mi lepiej. Mojemu otoczeniu też, bo wtedy kipię pomysłami i entuzjazmem do ich realizacji.

Jestem „ogarniaczem chaosu”, straszną gadżeciarą, kocham koty, w szpilkach mogłabym biegać i – niezależnie od formy drużyny – kibicuję Piłkarskiej Reprezentacji Polski. Wierzę w ludzi: w to, że każdy z nas chce być najlepszą wersją siebie. Kocham swoją pracę – zawsze się w niej spalam, nigdy nie kopcę. I tego samego oczekuję od innych.

 

Poniżej przepis na ulubione danie Marty, które specjalnie dla Was przygotowała:

A zatem: bigos z cukinii

Nie wiedzieć czemu nazwany bigosem, bo bliżej mu do leczo :)

produkty1

 

Składniki (na dwie osoby albo jedną bardzo głodną – można dowolnie dodawać, odejmować – jak kto lubi: dać więcej cebuli, cukinii czy kiełbaski – ja zwykle proporcje ustawiam z tego, co mam). Dzisiaj: dwie cukinie (im młodsze, tym lepsze), laska kiełbasy (tu śląska, może być jaka komu do gustu przypada: zwyczajna, lisiecka, głogowska etc.), cebula, przecier pomidorowy, przyprawa typu podravka, ewentualnie sól (choć ja nie używam) i pieprz – tego akurat lubię dodać sporo. :)

Cebulę kroimy w piórka i podsmażamy krótko na oliwie czy oleju (ja ostatnio wszystko robię na kokosowym).

Cukinię obieramy i kroimy w kostkę. Jeśli jest młoda – w całości. Ze starszych osobników najpierw łyżeczką usuwamy gniazda nasienne

Cukinia wędruje na patelnię do cebuli.

bigos1

Posypujemy podravką – odrobinę, dosłownie szczyptę. Zawsze można potem dosmaczyć. Dusimy jakieś 5-10 minut – można dolać odrobinę wody, jeśli cukinia nie puści wystarczająco dużo soku. Chodzi o to, żeby się wytworzył sos własny.

W międzyczasie kroimy kiełbaskę w kostkę i dodajemy na patelnię.

I dusimy prawie do miękkości – młoda cukinia to będzie max 20 minut.

Kiedy w zasadzie nasz bigos jest już gotowy, dodajemy łyżkę przecieru pomidorowego. Znów można odrobinę wody, jeśli widać, że nie ma sosu.

Teraz dosłownie minuta na ogniu i gotowe.

bigos3

Wyłożyć na talerz, ja jeszcze obficie posypuję świeżo zmielonym pieprzem, do tego pieczywo, jakie kto lubi (np. chleb orkiszowy). Voilá!

Jest to bardzo sympatyczna jednogarnkowa potrawa, którą w cukiniowym sezonie pochłania się u nas w ilościach przemysłowych. Bardzo dobrze sprawdza się też na imprezach.

A przepis jest z gatunku zapożyczonych. Kiedyś jadłam u znajomych i przyniosłam pomysł do domu. Wszyscy kupieni :)

bigos4

Żywe

Żywe

Nadchodzi weekend, zatem czas na ŻYWE. Ha!
Ale bez obaw. To nie gryzie, tylko mocno się trzęsie i czasem lubi uciec z talerza. Koleżanka ze studiów poczęstowała mnie tym cudem jeszcze u schyłku ubiegłego stulecia i od tamtej pory pozostałam wierna przepisowi. Pamiętam, że we dwie wsunęłyśmy wtedy całość na jedno posiedzenie, bo samo wchodzi i nawet zęby nie są potrzebne do konsumpcji. Pracy nie wymaga prawie wcale, ale na przygotowanie potrzeba sporo czasu i cierpliwości. Na szczęście, przygotowuje się samo. Zwłaszcza w upały, dlatego najlepiej na spokojnie i bez nerwów zacząć sobie w czwartek, wtedy na weekend będzie w sam raz.

No, to do roboty: 2-3 galaretki  w różnych kolorach przygotować w osobnych naczyniach. Najlepiej dzień wcześniej. Niech spokojnie się zsiądą w lodówce, bo jak się człowiekowi spieszy, to będą zsiadać się dwa razy wolniej.
Następnego dnia bierzemy: 330ml śmietany kremówki (płynnej), 170ml mleka i 40g cukru. Wszystko do gara i zgotować, odstawić z ognia i dodać 3 łyżeczki żelatyny rozpuszczone w niewielkiej ilości wody. Przelać do formy. Ja używam zwykłej miski, ale może być cokolwiek, byle było szczelne. Zwykły garnek też ujdzie. Tyle.

Łatwe, co nie?

kolaż
Odstawić do ostygnięcia. Jak całkiem wystygnie, zanim zacznie tężeć, dodać pokrojone w kostkę kolorowe galaretki. Nie wolno wcześniej, bo się rozpuszczą! Odstawić do lodówki i poczekać aż wszystko porządnie zastygnie.
Ale pamiętajcie! ŻYWE bywa wredne i podstępne, dlatego, żeby wyjąć ŻYWE z naczynia, należy wstawić owo naczynie na chwilę do gorącej wody, a Wasze ŻYWE wyskoczy z miski niczym kolorowa meduza. Tylko trzeba uważać, żeby przy okazji nie uciekło na podłogę, bo już odnotowano takie przypadki. Ciekawe komu wyjdzie najładniejsze ŻYWE :)

 

Smacznego!

Ramen

Ramen

Ramen, czyli specyficzny w smaku rosół z mnóstwem dodatków to narodowa potrawa Japończyków. Może być na bazie ryb albo mięsa. Może mieć dodatek grzybów i warzyw w różnych kombinacjach. Może być doprawiony sosem sojowym i wtedy mamy wariant szczególnie popularny w Tokio, ale wcale nie musi. Wszystkie chwyty dozwolone. Całe to bogactwo spina jeden, szczególny składnik, czyli pszenny makaron ramen. Z jego wytwarzania Japończycy uczynili całą sztukę i właśnie jemu podporządkowany jest rytuał jedzenia zupy, ale i wystrój popularnych w Japonii ramen – barów.

Dlaczego? Wszystko wynika z twierdzenia, że makaron zanurzony w zupie utrzymuje swoją zachwycającą teksturę maksymalnie przez cztery minuty. W związku z tym ramen należy jeść szybko, głośno siorbać, najlepiej stojąc przy wysokim stoliku.

I tak to się właśnie odbywa. U nas – nie do pomyślenia. W Japonii – jedna z wielu zasad dobrego wychowania :)

Nieopatrznie sprzedałam tę ciekawostkę rodzinie. Siorbali tak, że mi mało uszy nie uschły 😉

No to zabieramy się do gotowania. Przepis jest bardzo prosty ale podobnie jak polski rosół wymaga czasu.

Lista zakupów:

produkty_ramen

Z kurczaka, włoszczyzny, cebuli, imbiru, czosnku i przypraw gotujemy rosół. Minimum dwie godziny na małym ogniu. W połowie czasu gotowania wrzucamy grzyby shitake. Pod koniec dosmaczamy sosem sojowym i dodatkowo startym czosnkiem. Ilość na oko i pod gust gotującego.

Makaron zalewamy wrzątkiem z dodatkiem soli i zostawiamy na kilka minut.

Pierś kurczaka pieczemy z dodatkiem ulubionych przypraw w rękawie lub smażymy na patelni. Można użyć sosu sojowego zamiast soli do przyprawienia.

Marchewkę kroimy w cienkie słupki, szczypior siekamy.

Jajka przepiórcze smażymy na oleju.

kolaż

W miseczkach układamy makaron, pokrojonego kurczaka i dodatki warzywne. Zalewamy wrzącą zupą z grzybami shitake. Na wierzch kładziemy sadzone jajko przepiórcze. Bezzwłocznie konsumujemy siorbiąc donośnie :)

ramen1

A tutaj wersja ramenu ze stekiem z tuńczyka (smażymy po 1 minucie z każdej strony) ogórkiem i kolendrą. Też pyszny :)

ramen3