Tfu z warzywami

Tfu z warzywami

image_pdfimage_print

kuchnia-izy

Kto z Was, choćby raz, na sam dźwięk słowa tofu nie pomyślał sobie „tfu”? No tak, pewnie większość tak pomyślała szczególnie, że naturalny smak sojowego sera z zasady nikomu zadka nie urywa, a mimo tego ten wyrób to fenomen na skalę światową! Pachnie jak nic, smakuje jak nic, wygląda nijako, a wszyscy go znają albo przynajmniej o nim słyszeli.  Niezły zawodnik, prawda? :)

Mnie zaintrygowało jednak coś innego. A mianowicie fakt, że tofu zachowuje się jak gąbka i doskonale chłonie inne smaki. Nie myślcie sobie, że było łatwo. Zrobiłam kilka podejść, ale zanim się zebrałam, by cokolwiek przedsięwziąć w kwestii tej lekko szarawej substancji, za każdym razem mijał jej termin przydatności do spożycia i lądowała w koszu. Ale w końcu się udało. Z lekkim przestrachem rozcięłam opakowanie i skosztowałam odrobinę z ostrożnością z jaką kosztowałabym cyjanek. No i nic. Zero smaku, niepodobne do niczego… czyli nie ma się czego bać, bo do czego byśmy tofu nie dodali to będzie dobre i nie popsuje nam smaku potrawy  :) tylko wchłonie okoliczne smaki. A do tego tofu jest lekkie, niskokaloryczne i zdrowe.

Na zachętę powiem Wam tylko tyle, że od czasu moich eksperymentów, na stałe zagościło w naszej kuchni, a moi domownicy często nie mają pojęcia, że jedzą tofu 😀

A zatem do roboty. Na pierwszy ogień polecam warzywa z tofu z piekarnika. Mniam!

produkty

Składniki:

– 1 opakowanie naturalnego tofu

– 1 mała cukinia

– 1 mały bakłażan

– 1 duży batat

– kilka łyżek mieszanki sosu sojowego i teriyaki (do zamarynowania tofu)

– 1 łyżka oliwy

– do smaku sól, pieprz, wędzona papryka w proszku (+ dowolne ulubione przyprawy)

kolaż1

 

Tofu kroimy w kostkę 1-1,5 cm i dokładnie obtaczamy w mieszance sosów. Nie trzeba mu wiele czasu, żeby je wchłonąć, więc nie musimy tej czynności wykonywać z wyprzedzeniem. Cukinię i batat obieram ze skóry, bakłażan zostawiam ze skórką. Warzywa kroję w grubą kostkę, doprawiam przyprawami i dodaję oliwę. Mieszam. Dorzucam tofu, a następnie wykładam wszystko na blachę, na papier do pieczenia i wstawiam do mocno rozgrzanego piekarnika mniej więcej na 15 minut. Ponieważ bataty pieką się najdłużej, więc to na nich sprawdzam, czy są już miękkie.

Wcinam na ciepło. Chętnie dodaję na koniec nieco fety.  W sumie mam dobrze, bo mąż nie lubi batatów, jedna córka nie lubi bakłażana, a druga nie lubi cukinii, zatem cała blacha moja! Rzecz jasna nie dałabym rady zjeść tego wszystkiego na jedno posiedzenie, więc od razu śpieszę z informacją, że całość spokojnie wytrzymuje 3-4 dni w lodówce, dobrze znosi podgrzewanie w mikrofali i podsmażenie na patelni. Nieźle sprawdza się jako przekąska do pracy na zimno oraz świetnie nadaje się jako dodatek to wszelkiego rodzaju zapiekanek, makaronów, tart oraz pizzy. Zatem bez obaw. Nic się nie zmarnuje.

Zapraszam na tfu! Tzn. na tofu :)

finał-crop-crop

 

 

  • Zrobię sobie, jak tylko znajdę tfu. Bo wiem, słyszałam, ale nie wiem, jak toto wygląda i gdzie to kupić :-)

  • Jagna Rolska

    A może to tfu trzeba upolować? 😉

Comments are closed.