Zapraszamy do reklamy

Zapraszamy do reklamy

image_pdfimage_print

13550975_1188017944561978_1525944872_n

 

Ostatnio wpadłam na trop tajnej agencji. Ciężko w to uwierzyć, prawda? Przecież tajne agencje są tajne, więc zwykli śmiertelnicy nie mogą o nich wiedzieć. Pewnie, że prawda, ale ja tę tajną agencję odkryłam metodą dedukcji i wieloletniej obserwacji tego co się wokół nas dzieje. A dzieje się, tu musicie się ze mną zgodzić, całkiem sporo.

Agencję, o której będzie dzisiaj mowa, nazwałam na użytek własny Zespół Sukcesywnego Rujnowania Reklamy. W skrócie ZSRR. No i co? Robi się poważnie, co? :)

Teraz, gdy pochwaliłam się Wam moim sukcesem szpiegowskim, to już zwyczajnie nie wypada mi inaczej i muszę Wam przedstawić genezę tego przełomowego odkrycia. Jak to z wielkimi szwindlami bywa, dochodzenie do prawdy zaczyna się od niewielkich okruchów wiedzy, które umysły potężne potrafią złożyć w większy obraz. Ha, ale sobie posłodziłam, ale w sumie kto mi zabroni? Ja to piszę, nie? :)

Ale do rzeczy. Po raz pierwszy poczułam, że coś jest nie tak, gdy w zamierzchłych latach dziewięćdziesiątych poszłam na ciuchowe zakupy do pasiaków pod Pałacem Kultury. Pamiętacie je jeszcze? Takie blaszane potworki pomalowane w biało niebieskie pasy. W środku były wąskie alejki a wzdłuż nich kolejne boksy w których rodacy handlowali czym się dało. Uroku miejscu dodawały ogłoszenia puszczane przez rozmieszczone wzdłuż hali głośniki. Oglądam sobie właśnie jakąś kieckę, gdy z głośników rozległ się komunikat.

Woda święcona prosto z Jordanii na stoisku ósmym!

Rozejrzałam się bojaźliwie na boki, czując się jak kompletna grzesznica, którą jedynie tak wyrafinowana odtrutka może uratować. Fala mojego zdumienia nie opadła nawet odrobinę gdy głośnik huknął mi nad uchem ponownie.

Zioła prowansalskie prosto z PROWANSALII do kupienia na stoisku czterdziestym!

Po drugim komunikacie zrozumiałam, że coś jest na rzeczy. Obrazu dopełniła telewizja, ale do tego też dochodziłam latami.

Jak każdy pamięta, epokę reklam telewizyjnych zainaugurowała wątpliwej jakości próba zachwalenia produktu o wiele mówiącej nazwie „Prusakolep”. Poniżej link dla odświeżenia pamięci.

Urocze, prawda? Choćbym rok myślała to w życiu bym nie wpadła na to, żeby romans telewizji z płatną reklamą zaczynać od czegoś takiego. Przekaz od początku był jasny: nie oglądać!

Podejrzane, co?

Potem jeszcze była historia z umorusanym górnikiem, który wchodzi do sklepu trzymając w dłoniach tajemnicze coś zawinięte w gazetę. Sklepowa w lament, że gdzie on się z tym węglem pcha a górnik stawia na ladzie pakunek, odwija go i uspokaja kobietę.

To nie wungiel gołąbecko ino elktroniczno kaso sklepowo!

No po prostu mistrzostwo świata :)

Obrazu dopełniła sławetna reklama sosów ponętnie reklamowanych chwytliwym hasełkiem.

Sosy Billy w każdej chwilly

Dla mnie przekaz jest jasny. Agencja czuwa. Za każdym razem, gdy jakaś firma chce wypuścić reklamę zachwalającą ich produkty, to agenci natychmiast montują jakiś pastisz, który do produktu zniechęca. Potem się takie coś szybko wpuszcza do radia albo do telewizji i walka z przedsiębiorcą wygrana a agencja ZSRR robi kolejny krok na najeżonej cierniami drodze do zgładzenia imperialistycznego kapitalizmu.

Bo przecież jaka matka na przykład kupi syrop na kaszel, gdy zobaczy na reklamie, że specyfik należy wlewać bezpośrednio do płuc niewinnego dziecięcia? No nie ma mowy :)

Albo te reklamy irygatorów do pochwy, tamponów, podpasek i kleju do sztucznych szczęk, które obowiązkowo emituje się w niedziele, w porze o której przeciętny obywatel zasiada do rosołu?

To jeszcze nic. Są jeszcze braverany i inne piguły na potencję puszczane po serwisie informacyjnym, gdy cała rodzina siedzi na kanapie i czeka na „talent show” albo loki Gesslerowej w kolejnej odwiedzanej kuchni.

Wyobraźnia podsuwa pewien obraz :)

Siedzi ojciec, obok dzieci a matka krząta się po kuchni. W połowie reklamy środków na potencję w której pewien koleś próbuje rozpalić symboliczne ognisko, pan domu, rechocząc pod nosem, drze się na cały regulator.

– Lucyna, a jak myślisz? Może mi stanie po braveranie?

– Czego się drzesz idioto? Sąsiedzi słyszą! – odkrzykuje małżonka mieszając pomidorówkę..

– Tata – dopytuje tymczasem nieletnia latorośl – A co to jest ten braveran? Jakaś podpałka do ogniska?

To tylko wierzchołek góry lodowej zbrodniczej działalności tajnej agencji. Są przecież filmiki, które zachęcają do mycia stosów talerzy przy pomocy małej kropelki płynu do naczyń.

Jasne, pędzę lecę i już się nie mogę doczekać tej atrakcyjnej roboty przy usuwaniu tłuszczu bez porządnej porcji detergentu. O! Albo te sponsorowane przez proszki do prania poradniki edukacyjne, które uczą dzieci tarzania się po trawie i wsmarowywania w śnieżnobiałe koszulki własnej krwi. Matki z pewnością są zachwycone :)

Jest też krótki film instruktażowy, jak stosować klej do szczęk i bez trudu jeść makowiec. A że zaparcia potem? Spoko, przecież za chwilę poleci reklama środków na przeczyszczenie i maści na hemoroidy 😀
Jednym słowem, cholernie żal mi tych wszystkich producentów, których agencja tak elegancko załatwia. Tak to się właśnie odbywa. Każdy produkt jest bojkotowany oszczerczą kampanią telewizyjną i radiową. Innego wytłumaczenia nie ma.

Bo przecież nie jest możliwe, żeby te firmy same takie pastisze produkowały i jeszcze myślały, że w ten sposób zachęcają innych do zakupu ich produktów?

Nie, sorry, ale w takie coś to ja zwyczajnie nie uwierzę :)

Ps. Ostatnio odkryłam, że agencja ZSRR ma oddziały także w innych krajach. Niezwykle prężnie rozwijają się w Japonii na przykład :(

 

  • Ola

    Masz rację to musi być spisek 😀

  • Maria Teresa

    Ja na początku swego blogowania podpuszczona przez Bloggera pozwoliłam przez kilka dni buszować na moim blogu. No i co? w najmniej odpowiednim czasie na moim poście, kiedy pisałam o wizycie u dentysty dawali klej do protezy albo implanty, a w wątku o sporcie ( emerytki) pieluchy TINA na nietrzymanie moczu.. Ze mną jeszcze tak źle nie jest, Ale gdy podali w następnym poście reklamę z wnętrzem jelita … już nieważne, czy grubego, nie wytrzymałam i wykopałam chamstwo z bloga.. Pozdrawiam :-)

  • Jagna Rolska

    Właśnie dlatego my nie dodałyśmy reklam :) Jeśli kiedyś się pojawią, to wyłącznie przez nas osobiście wybrane. Żadne roboty buszować nam na stronie nie będę. Nie pozwolimy wnerwiać naszych czytelnikó, bo za wysoko ich sobie cenimy :) Pozdrawiam serdecznie :)

Comments are closed.