Zupa z Tajlandii

Zupa z Tajlandii

image_pdfimage_print

 

 

Inspirowana tym, co tam dają, a jak tam dają i mówią, że „spajsi” to lepiej sobie odpuścić, dlatego też opracowałam coś, co przełknie przełyk przeciętnego Europejczyka. Zatem zaczynamy całkiem normalnie, od normalnego bulionu. Z kury, samych jarzyn, wołowiny. Co kto ma. Ugotować i odcedzić. Nie lubię sztywno trzymać się przepisów i niepotrzebnie komplikować sobie życia. Wprawdzie z kostki rosołowej jeszcze tej zupy nie robiłam, ale niby dlaczego miałoby nie wyjść? Na tym etapie uwaga z przyprawami, bo później nam dziób wykręci. Tylko pieprz i trochę soli.

Do rzeczy.

produkty

Proporcje i składniki na oko

– sos rybny

– sos imbirowy z soją albo starty imbir- tu trzeba postępować z UMIAREM

– sos sojowy – jak nie mam to sos teryaki (też dobrze pasuje)

– ½ paczki paluszków krabowych surimi pokrojonych w paski ok. 1cm (można kroić zamrożone) z powodzeniem udają makaron.

– 3-4 garści krewetek w dowolnym rozmiarze

– zalane wrzątkiem grzyby mun/shitake

kolaz-1

 

Namoczone grzyby pokroić w wąskie paski, bo serwowane w większych kawałkach mają konsystencję dętki od roweru. Jeśli macie grzybki shitake to postępujemy jak wyżej. A jak nie macie, to pieczarki od biedy też ujdą :) Grzybnego wywaru absolutnie nie wylewamy. Wraz z pokrojonymi grzybami dodajemy go do zupy i wszystko gotujemy. Dodajemy sosy, oczywiście wg uznania i smaku.

Pod sam koniec gotowania należy dodać do garnka makaron sojowy, pokrojone paluszki krabowe, jedną pokrojoną ugotowaną marchewkę oraz krewetki. Tych ostatnich nie radzę gotować, bo w trakcie gotowania tak się kurczą, że prawie znikają i później trzeba ich szukać w zupie

Zawartość wcinamy łyżką lub pałeczkami, a płyn głośno siorbiemy :)

Smacznego!

final

 

Comments are closed.